-Jest, a co się stało?
-Tu Danielle. Mam dla Was propozycję.
-Słuchamy.
-Co robicie w Sylwestra?
-Na razie to nic ciekawego. Tak naprawdę, to nic.
-Nie martwcie się! Co powiecie na pracę w Sylwestra?
-Zależy jaką...
-No oczywiście taniec! Potrzebuję 2 osób i pomyślałam o Was.
-Och to bardzo miło! Ale gdzie to będzie?
-Oczywiście, że w Londynie.
-Ale my nie mamy pieniędzy, żeby się tam dostać...
-To żaden problem! Firma wszystko załatwi!
-Naprawdę?! To cudownie! Dziękujemy!
-Odezwę się wcześniej. Będziecie musiały przyjechać trochę wcześniej.
-Ok. Przygotowane w każdej chwili!
-Pa pa pa...
-Pa...
Na jakiś czas zapomniałyśmy o szkole. Aż do kolejnego poniedziałku. Ja z Dianą przez ostatni czas byłyśmy stałymi gośćmi pani pedagog. Nikt nam nie wierzył! Oskarżali nas na każdym kroku. Wychowawca próbował uspokoić klasę, ale to nic nie dało. Często z nim rozmawiałyśmy. On jedyny Nam wierzył. Powiedziałyśmy mu o wyprawie do Londynu. Cieszył się, że możemy robić to co chcemy. W następnym tygodniu zadzwoniła Dan i powiedziała, że jedziemy zaraz po Świętach. Ucieszyłam się się. "Trochę czasu spędzę w Londynie". Niestety jest też zła wiadomość, przynajmniej dla mnie. Rodzice Diany zaprosili ją na
Wigilię. Chciała, abym pojechała z nią, ale jej rodzice się nie zgodzili. Uważają, że nie jestem "dobrym materiałem" na przyjaciółkę. "No, cóż zostanę sama" i wzruszyłam ramionami. Wychowawca powiedział, że nie musimy przychodzić na Wigilię. Wiedział, że to będzie dla Nas trudne.
Dziś 24 grudnia 2012 roku. Postanowiłam, że zrobię coś świątecznego do jedzenia. W kuchni na stoliku rozłożyłam obrus, a pod nim sianko. Postawiłam świecznik. Na strychu bloku znalazłam jakąś sztuczną choinkę, a raczej "drapak". Ubrałam w stare ozdoby. Pozdrawiam na stoliku trzy potrawy.
Wpatrywałam się w okno, aż zobaczyłam gwiazdę. Przeczytałam fragment Biblii. I wzięłam opłatek. "Aby następne Święta były lepsze...". Po jedzeniu zaczęłam zaśpiewać kolędy. Około 23 usiadłam na parapecie i poradziłam się w okno. "Jestem sama. Pamiętam jak z rodzicami świętowałam Boże Narodzenie". Po chwili spojrzałam jakby w głąb siebie. "Jakaś choinka. Jestem całkiem mała. A tam jakiś chłopczyk i jakaś dziewczynka.Śmieją się. Wyglądają na szczęśliwych". Od razu przypomniałam sobie, że przecież w moim życiu nie miałam rodzeństwa.. "Pamiętam tylko, że jak wychodziłam ostatni raz z domu, to rodzice powiedzieli mi, że nigdy mnie nie kochali, wykonywali tylko swoje obowiązki, które komuś obiecali". "Komu? Kim naprawdę jestem?". Łza spłynęła mi po policzku. Zasnęłam...
_____________________________________
Ten rozdział napisałam po top, abyście docenili to co macie.
Że spędzicie w gronie osób, które
Was kochają, a nie tak jak Laura-samotnie.Co o tym sądzicie?
-Jen
Pięknie :')
OdpowiedzUsuńNie wszyscy spędzili święta w gronie rodziny..naprzykład ja.
OdpowiedzUsuńRozdział ok, ale popraw ortografie :)
@aliccee00
Lol mi cie dziffko
UsuńBoże dziewczyno weź się trochę ogarnij z tą ortografią! One starają jak mogą, a ty tylko narzekasz, że coś jest nie tak... -,-
OdpowiedzUsuńDziękujemy. Jak coś nie pasuje to nie czytajcie. I jak takie mądre to same zacznijcie pisać bloga to zobaczymy! /Paro
UsuńNIE KŁÓĆCIE SIĘ!!!
OdpowiedzUsuńJA ROZMAWIAŁAM Z @aliccee00 I WIE JUŻ, ŻE PISZĘ NA TELEFONIE!
LUBIĘ JĄ, WIEC JEJ NIE OBRAŻAJCIE!!!!!!!!!
A CO DO ORTOGRAFII TO AKURAT POPRAWIAM! /Jen