czwartek, 5 grudnia 2013

I Believe, I Can Fly. Rozdział 5.

Weszliśmy do domu z bagażami. Ja już stałam na własnych nogach. Obejrzeliśmy cały dom, mój pokój był ładny. Położyłam rzeczy koło łóżka i poszłam się wykąpać. Następnie spać, ale przeszkodził mi Oskar. Leżał rozwalony na łóżku.
-O sory pomyliłem pokoje myślałem, że to mój. - I wyszczerzył swoje bialuchne zęby.
-Spadaj z tond chce spać.
-To śpij.
Miałam go w nosie byłam zbyt zmęczona. Popchnęłam go z środka łóżka ma bok i położyłam się spać. Chłopak był zdziwiony myślał, że jeszcze się z nim poprzekomarzam, a tu ja śpię.
*Ranek*
Obudziłam się z zdrętwiałymi nogami. Zerknęłam co się do jasnej ciasnej dzieje. No tak do pokój mu się iść nie chciało. Zobaczyłam Cukierka wtulonego w moje nogi (przez kołdrę). Kopnęłam go tam gdzie lepiej chłopaka nie kopać. Obudził się z bardzo śmieszną miną mało ze śmiechu się nie zeszczałam. Był rozbawiony zemną i poważny naraz. Zeszliśmy razem z Konradem na dół na śniadanie była 5.45. Bardzo wczesna pora :-). Mama zostawiła kartkę, że już jest w pracy, wyszła o 5 i JEDZENIE JEST W LODÓWCE!!! Mniam naleśniki z nutellą. Pośmiałam się z chłopakami przy śniadaniu następnie dałam coś do jedzenie Róży (mojemu psu). Poszłam na spacer. Przechodziłam koło sklepu zoologicznego i spytałam sprzedawcę o pracę, pomoc w sklepie. Wychodząc ze sklepu zobaczyłam słodkie świnki morskie. Sprzedawca pozwolił ja nakarmić je. Było ich 5. Jak najszybciej zadzwoniłam do mamy czy mogę sobie jedną kupić. Mama zgodziła się jeśli będę się nimi zajmować. Wiadome, że się nią zajmę. Wyjęłam kartę, żeby zapłacić za rzeczy dla niego i poszłam wybrać pupilka. Zobaczyłam 3 najsłodsze:


Wróciłam do domu ok.12.00. byłam jeszcze w parku gdzie kupiłam kebaba i siedziałam. O dziwo mama była w domu. Powiedziała, że w pracy będzie miała 2 godz. przerwy. Mama chciała zobaczyć pupila i się zaczęło.
-CO TO JEST TO JEST JEDEN PUPIL?!
-Nie mogłam się zdecydować i tak wyszło.
-To nie jest jedna świnka morska tylko 3! Weź je stąd i zanieś do pokoju.
Róża za to powitała radośnie zwierzaki. Polubiły się widocznie. Włożyłam świnki morskie do klatki i położyłam na stoliczku w pokoju. Mój pies jeszcze trochę poprzyglądał się zwierzakom i poszła na dół. Popołudnie szybko przeleciało. Rozmyślałam jeszcze o szkole, która zaczynała się za 4 dni. Myślałam i myślałam. Cały czas się bałam, że mnie nikt w klasie oprócz dziewczyn, które miały zaklepane miejscuwy u mnie w klasie. No ale inni to inni. Tak się nakręciłam, że nawet jeść mi się nie chciało. Mi zawsze chce się jeść podejrzane?! W końcu umyłam  się i przebrałam w piżamę i poszłam po sałatę dla świnek morskich. Róża przyszła za mną. Zamknęłam klatkę i położyłam się z psem pod kołderką i usnęłyśmy.

_________________________________
/Paro

2 komentarze:

  1. świetne <3 zapraszam do mnie : http://niall-prezydent-my-imagin.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń