Wstałam rano padnięta. "Już jest 7:00?! Ja chcę spać!!!". Położyłam się jeszcze na 5 minut. Potem postanowiłam naprawdę wstać. Ubrałam się, uczesałam, zjadłam coś na szybko i wyszłam z domu. Przed blokiem sąsiadka już Diana. Wyglądała na zniecierpliwioną.
-Co tak długo?- zapytała.
-Trzeba przecież się wyspać!-opdowiedziałam.
-No dobra chodźmy już!-
Droga do szkoły jest długa i męcząca. Szczególnie o tej porze.
-Co robisz w Święta?-zapytałam.
-Jeszcze sama nie wiem. Jestem ciekawa czy w ogóle rodzice mnie do siebie zapraszą...
-To zostaniemy same. Ale to chyba nic. Co nie?
-Dobrze, że mam ciebie!
-Rozmawiałaś ostatnio z mamą?
-Niby tak, ale to nie wyglądało na rozmowę. Cały czas tylko praca i praca. Tata już się nie interesuje mamą. Ma na boku młodsza sekretarkę. I udają, że wszystko jest normalnie...
-No to nie niezaciekawie...
-Zmieńmy temat. Wiesz co będziesz robila w wakacje?
-A co mam robić?
-Przecież to nasz ostatni rok.
-Ostatni?! Już?! Przecież ostatnio był pierwszy.
-No tak, to były piękne dni.
-A co jeśli będą jakieś piękniejsze?
-No co ty. Nie bedzie!
-Zakład?
-Zakład!
I obie się roześmiałyśmy. Dziś droga wydawała się krótsza. Z uśmiechem weszłyśmy do szkoły. Jednak to szybko minęło. Wszyscy byli jacyś zgodni w stosunku do nas. "O co chodzi?". Zbliżyłam się do Diany. Ona powiedziała stanowczo "Chodźmy!" i pociągnęła mnie za sobą. Usiadłyśmy w kącie i tam się przebrałyśmy. Szybko przeszłyśmy pod klasę. Mieliśmy muzykę, a więc lekcja z wychowawcą. "Może się czegoś dowiem". Kiedy zadzwonił dzwonek nikt nie stal pod klasą. Po 2 minutach dołączyli do nas. Nadal nie było dwóch osób. "Zaraz, zaraz. Kogo nie ma?". Przyszedł pytań, a za nim pani pedagog, obejmująca Małgorzatę. Koło nich stał Mateusz.
-Wejdźmy do klasy proszę-powiedział wychowawca i otworzył drzwi.
Wszyscy wchodzili do klasy i szeptali coś do siebie. "To było dziwne, zawsze kolegowałam się z wszystkimi, byłam dla nich miła, a tu co?"
-A więc tak, wszyscy wiecie co przydarzyło się dzisiaj rano-powiedziała pani pedagog.
-My nic nie wiemy.-powiedziałam to równo z Dianą.
Nagle w klasie było słuchać krzyki:
ONE OSZUKUJĄ, CO ZA ŚWINIE Z NICH, TAKICH LUDZI TRZEBA ZABIĆ, NA STOS Z NIMI!!!!
-Nawet nie wiemy i co chodzi! Domyślamy się tylko, że to o Małgosię, nic więcej!
-Małgosia została dziś pobita. Jeśli się nie przyznacie, pójdziemy na policję.
-Ale to nie my!
-Na razie zostawmy tą sprawę. Obcujemy, że to wyjaśnimy.
"No ładnie".
-Wiem już teraz co będziemy robić w Święta-odezwałam się podczas powrotu.
-Co?
-Składać zeznania.
-Daj już z tym spokój! Mam jej dość!
Nagle ktoś zadzwonił do mnie. Odebrałam.
-Hej- usłyszałam głos w słuchawce.
______________________________
Jutro postaram się wstawić świąteczny rozdział!
Czekajcie na niego! Podoba się Wam rozdział?
-Jen
Bardzo podoba! :)
OdpowiedzUsuńFajny, fajny :)
OdpowiedzUsuń@Aliccee00