Porwałem moją byłą do domu. Postanowiłem jej pomóc, odpocząć i wyluzować się. Nam nadzieję, że się zgodzi na wspólny wieczór i nie ucieknie. Jakieś 10 min. potem dałem jej iść na własnych nogach. Szła obok mnie. Zobaczyłem za nami jakieś cienie, które ukazywała lampa. Patrycja widocznie je też zobaczyła bo miała strach w oczach i szła bliżej mnie. Szliśmy przez park. Zostało nom jeszcze 5 min. do domu. Tylko jedna ulica. Nagle zobaczyłam, że ktoś ją łapie za rękę i ciągnie do siebie. Od razu wyrwałem ją z tego "uścisku". Odepchnąłem ją delikatnie aby nie oberwała jakby do czegoś doszło. No tak ten Justinek. Można było się spodziewać. Gdy go odpychałem od niej gadał, że to nie moja sprawa itp. W pewnym momencie zobaczył, że go nie słucham więc się rzucił na mnie z pięściami. Patrycja próbowała nas rozdzielić ale nie pozwalaliśmy jej się zbliżyć. Po 5 min. chyba odpuściła. To był mój błąd. Biliśmy się tak wtedy, gdy nagle usłyszeliśmy krzyk. Trzymałem brązowookiego chłopaka za bluzkę, a on miał złożoną rękę w pięść nade mną Staliśmy jak wryci. Wzrokiem szukaliśmy Maliny. Nigdzie jej nie było. Nagle usłyszeliśmy drugi raz ten sam krzyk. Tym razem od razu ruszyliśmy w tą stronę. Zobaczyłem Patrycję, którą dwóch wnosi ją do samochodu. Miała związane ręce i nogi. Usta związane chustką. Mężczyźni gdy nas zobaczyli szybko rzucili się do samochodu. Samochód ruszył z piskiem opon. Razem z Justinem biegliśmy za samochodem. Zobaczyłem, że naprawdę się o nią martwi. Biegliśmy tak aż się zmęczyliśmy. Samochód zniknął nam z pola widzenia. Położyliśmy się z chłopakiem na ulicy. Łzy cisnęły mi się do oczu jemu też więc nie jestem sam. Boję się o nią!
*Perspektywa Patrycji.*
Chłopaki się tłukli, a ja chciałam ich oddzielić. Oni cały czas mnie odpychali i coś krzyczeli nawet nie wiem co. Nagle poczułam czyjeś rękę na moim ramieniu. Odwróciłam się to byli jacyś kolesie. Jeden przyłożył mi jakiś wacik do ust i potem przywiązał mi jakąś chustką. Drugi niósł mnie. Brunet z loczkami ten, który mi usta zawiązał jakąś pierwszą lepszą szmatą. Ludzie nauczcie się robić porwania z gracją. W ogóle o czym ja myślę oni mnie porywają, a ja co?! Wyrwałam się blondynowi, który mnie niósł. I szybko zdjęłam tą szmatę z twarzy i zaczęłam krzyczeć. Od razu ciemno oki (brunet) przyłożył mi rękę do ust, żebym się zamknęła. W tym czasie blondyn dokończył mnie związywać. Ta ręka na twarzy mnie zaczęła wkurzać więc ugryzłam chłopaka, a on złapał się za rękę. Blondyn zaczął się śmiać normalnie LOL. Co za porwanie bójcie się! Korzystając z drugiej szansy na ucieczkę zaczęłam krzyczeć. Chłopaki zakneblować mi usta. Oczywiście uważając na zęby! Usłyszałam kroki skąd "przyszłam". Tak zwani porywacze złapali mnie i wciągnęli do samochodu i szybko wskoczyli sami. Słyszałam krzyki Justina i Oskara. Zaczęłam się wiercić. Loczkowaty przyłożył mi jakiś wacik. Musiał być czymś namoczony czułam jak tracę przytomność. Jechaliśmy samochodem, skręcaliśmy w jakieś uliczki i w końcu "usnęłam".
_________________________________
/Paro
Czekam na next :D
OdpowiedzUsuńP.S. Sorki za tą 1 xd
spoko :-) /Paro
Usuń