-Ty suk*o jak mogłaś! -Głos Martyny.
-Odpiepr*z się! -Asia.
I inne takie krzyczały. Wpadliśmy do pokoju jak pioruny (skąd dobiegały krzyki). Co się okazało dziewczyny siedziały przed laptopem!! Facepalm!
-Co tu kurw*a się dzieje! -Krzyknął Oskar.
Dziewczyny się odwróciły się i wreszcie powiedziały.
-Ta "dziewczyna" Lou Elcia, zdradziła go z Piłkarzem!
*Perspektywa Oskara.*
-Co za dziwk*a jak mogła, a on ją kochał. -Powiedziała Patrycja.
-Stary im na głowę padło. -Konrad.
-Cho dokończymy grać.
Usiedliśmy na sofie, a tu za oknem coś spadło i huk.
-Widziałeś? -Spytałem myślałem, że mi się przewidziało.
-Nie co? - Huk.
-Słyszałeś?
-Tak?!
Wyszliśmy na balkon, a tam biedny, kochany laptop "rozdupcony"!!
-Co to ma być? -Krzyknąłem na cały głos, klękając.
-To przez Elcie!! -Usłyszałem krzyk z góry.
*Perspektywa Patrycji.*
Zaczęłyśmy się śmiać na widok chłopaka klęczącego przed laptopem. Wyglądał jakby to był jego kumpel. Zeszłyśmy na dół i chłopaki do nas doszli i zaczęliśmy oglądać filmy. Skończył się jakiś idiotyczny film i już była 14,30. Nasza czwórka miała iść do nowej szkoły, żeby ją obejrzeć (tylko my).
*W szkole*
W holu była dyrektorka. Gdy nas zobaczyła wstała i uśmiechnęła się i wstała. Była niezbyt wysoką osobą. Miała blond włosy. Wytłumaczyła nam, że nas oprowadzi po szkole, ponieważ nikt inny oprócz nas nie dojdzie do szkoły, a ona nie będzie miała czasu w poniedziałek. Chodziliśmy po szkole 3 godz. Na koniec staliśmy pod gabinetem dyrektorki. Kobieta weszła do nawet dużego pokoju i wzięła z biurka 4 kartki. Podała nam je i powiedziała że te "numery" to kody do naszych szafek. mamy obok siebie (pomalowane szafki, a nie białe).
przeszliśmy jeszcze raz do holu. Powiedziała, że możemy je ozdobić na własny sposób. Sprawdziła czy "kody" działają.
Wreszcie wyszliśmy ze szkoły byłam głodna jak wilk. Poczekaliśmy jeszcze 5 min. na dyrektorką, żeby dała nam klucze od szkoły. Mamy być jutro w szkole (o 13.00) to dobieżę, a dała nam klucze, alby ozdobić szafkę. Schowałam klucze do torby i jak najszybciej ruszyłam do pizzerii (była 18,20). Już brałam kawałek "żarcia", a jakiś typek stanął koło naszego stolika. Zorientowałam się, że oni stoją koło każdego stolika (ochroniarza). Miałam ich w nosie, ale gdy zobaczyłam, że ktoś wychodzi zza stołu to oni idą za nimi aż się zatrzymają. PRZESADA!!! Co mnie to i tak jestem zajęta, pizzą. W końcu ktoś wszedł byłam ciekawa kogo oni tak pilnują. I kogo widzę Justin Bieber z zzz... ONE DIRECTION. Z-A-W-A-Ł!!! Przechodzili koło nas i mieli stolik koło nas
(czarny-ściana, P.-Patrycja, O.-Oskar, K.-Konrad, J.-Joanna, M.-Martyna; J.-Justin, N.-Niall, H.-Harry, Li.-Liam, Lo.-Louis, Z.-Zayn). Siedzieliśmy tak 15 min. w pewnym momencie Harry z Louisem kłócili o telefon. W końcu upadł na podłogę i chłopaki (ta 2) rzucili się na podłogę po telefon. Schylili się i zobaczył mnie. No i fajne przywitanie po góra pół tygodniu, a mi powiedział, że wraca za ok.2 miesiące. W mojej głowie, gdy zobaczyłam jego oczy miałam tylko jedno słowo "Kłamca!". Widocznie on o tym zapomniał.
-Patrycja! -Krzyknął rzucając się przez stół zrzucając wszystko z niego. Gdy "przedarł się" przez głowę Harrego usiadł między dziewczynami. Uśmiechnęły się do niego, a on do nich.Chłopaki zanim coś mówili ale ich nie słuchałam. W końcu spojrzał mi w oczy.
*Perspektywa Justina.*
-Dawno się nie widzieliśmy. -Lekko się uśmiechnąłem.
-Hymm 2 miesiące tumu?! -W oczach widziałem nienawiść i złość.
-To nie tak chciałem odpocząć.
-Uuu... -Usłyszałem z tyłu.
-Słucham?!
-To znaczy nie o to mi chodziło. -Próbowałem opanować sytuację.
Chłopaki, którzy siedzieli obok niej wstali. Od razu i moja ekipa się podniosła. Asia i Marr podniosły się i wzięły swoje i Patrycji rzeczy.
-Pierdo*l się fiuci*e. -Wstała i wyszła. Ja wołałem ją, żeby zawróciła. Szedłem już w jej stronę, ale jej "koledzy" mnie zatrzymali.
_________________________________
/Paro
Następny napiszę może jeszcze dziś. :-*


Fajne :)) Czekam na next ;)
OdpowiedzUsuń