poniedziałek, 2 grudnia 2013

I Believe, I Can fly. Rozdział 3.

*Następny dzień, wtorek. Dzień wyjazdu*
Dziś obudził mnie Justin powiedział, że dziś jedzie w dalszą drogę trasy koncertowej zostało mu 3 koncerty. Zrobiliśmy "wielkiego misia" i pożegnaliśmy się :-(. Po wyjściu chłopaka założyłam to:
i trochę się ogarnęłam na wyjazd. Włączyłam muzykę Jusa już zanim tęskniłam, w końcu był jednym z moich marzeń. Minęło 30 min i mi przeszło i wróciła faza na 1D, jak zwykle. Włączyłam ich nuty i zaczęłam się pakować do wyjazdu do Londynu. Wciągnęłam się w pakowanie, że nie wiem kiedy wszystko spakowałam do pudeł i ubrania do walizek. Usłyszałam, że drzwi otwierają się i zaczęłam zanosić wszystkie rzeczy na dół. Mama już na mnie czekała (wcześniej się spakowała). Uścisnęłam tatę i wyszłam za mamą która trzymała mojego psa, który był na badaniach, żeby mógł lecieć samolotem. Moja paczka czekała już na lotnisku. Za ok. 2 godz. i 30 min. dolecieliśmy. W Londynie byliśmy o 19.00. Wszyscy poszliśmy po nasze torby. Wszyscy mieli już swoje torby i wyszli przed lotnisko, a ja jeszcze czekałam razem zemną z 10 osób. Stałam i w końcu zobaczyłam swoją torbę szłam już w jej kierunku i...

_________________________________
/Paro
Sory nie miałam czasu ale chciałam wam coś napisać
może jeszcze dziś dam następny rozdział lub jutro.

1 komentarz: