sobota, 11 stycznia 2014

I Believe, I Can Fly. Rozdział 13.

*Perspektywa Patrycji.*
Obudziłam się wcześnie rano. Raczej bo było ciemno za oknem. "Telefon" oto moja pierwsza rozsądna myśl. Napisałam sms'a do Harrego:


"Heja to ja Patrycja. Nic mi nie jest. Nie
musicie się martwić. Muszę zniknąć. :-(
Nie mam wyboru. Przekaż mojemu
"domowi". Twój numer znalazłam w
telefonie chłopaków. Nie pisz do mnie."

Numer Harego był wpisany w telefonie, który leżał koło mojego. Okej?! W nosie z nim. Przebrałam się i ogarnęłam. Poszłam na dół. Kierunek Kuchnia. W niej stał Kevin. Gotował coś. Hubert siedział przy stole. Usiadłam koło niego. Uśmiechnął się do minę, a ja odwzajemniłam to. Czarno włosy postawił nam i sobie talerze z jedzeniem. Jedliśmy w ciszy. Czułam się skrępowana.Chłopaki koło 11 godz. wyszli z domu rzucając ciche "Cześć." . Poszłam do pokoju pobawiłam się laptopem, który leżał na biurko w "moim" pokoju. Poszłam coś przegryźć. Ugotowałam obiado-kolację. Niedługo potem przyszli Salvatore. Zjedli siedzieli do północy w salonie, a ja umyłam się na kompa i spać. I tak przez całe 13 dni. A więc dzisiaj 14 dzień. Jak zawsze siedziałam przed laptopem. Nagle do pokoju weszli chłopaki. Odłożyłam laptopa na biurku. Odwróciłam się do chłopaków. Hubert złapał mnie za ręce i mocno przytrzymał i wyszeptał:
-Przepraszam.
Kev przyłożył mi chusteczkę. Zaczęłam się trochę dusić. Szarpałam się ile wlazło w końcu nie miałam siły. I tu mi się urwał film.
*Perspektywa Harrego. W tym czasie.*
Całom noc nie spałem. Poszedłem na śniadanie.Widać, że Niall też nie spał. Miał podkrążone oczy. Zaspany i w ogóle. Trochę zjadłem i poszedłem do pokoju. Telefon za wibrował na łóżku. Przeczytałem wiadomość od Patrycji. Potem przeczytałem na głos (na całe gardło). Chłopaki zdziwieni co robię przyszli do mojego pokoju dałem im telefon, żeby przeczytali. Wszyscy złapali za telefony i zaczęli dzwonić po wszystkich czy jej czasem nie widzieli. Niall poszedł do jej "rodzinki" powiedzieć co się stało. Tak codziennie aż do blondyna zadzwoniła matka Patrycji. Chłopak delikatnie się uśmiechnął. Ale chwilę potem znów był poważny. Wszyscy wpatrywaliśmy się w niego.

 _________________________________
/Paro
Proszę o kom. :-| Sory że krutki, sory, że tak długo.
Po prostu SORY!!!

4 komentarze:

  1. Spoko, spoko ;) Czekam na next ;*

    OdpowiedzUsuń
  2. Dlaczego mój komentarz się nie dodał? Ale jest super!!! :* /Jen

    OdpowiedzUsuń
  3. Nie połapałam się. Czekam na następny.

    OdpowiedzUsuń
  4. Twój blog jest świetny, więc zapraszam do mnie abyś powiedziała mi co ci się podoba a co powinnam jeszcze poprawić i nad czym popracować http://givemelovemw.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń