poniedziałek, 25 listopada 2013

"This is my life, I wanna to live forever"- Rozdział II

"Zauważył mnie... To już koniec... Znowu zacznie swoje gadki o tym, że bardzo mnie kocha. Nie mogę na to pozwolić!!!"
-Chodźmy! Może pójdziemy na lody?- zaproponowałam i gwałtownie pociągnęłam Dianę za rękę
-OK, ale dlaczego tak się śpieszysz?-
-Zaraz Ci opowiem, ale chodź!-
Szybko wyszliśmy z parku i przeszliśmy przez pasy. Jednak "napastnik" nie odpuścił. Po chwili skręciliśmy w małą uliczkę po prawo. Oparłyśmy się o mur z czerwonej cegły i zaczęłyśmy głęboko oddychać. Diana nie wytrzymała i zaczęła mnie wypytywać o co chodzi. Powiedziałam jej, w parku zauważył mnie Mateusz. Reszty sama się domyśliła. Wie jaki jest Mati.
Na szczęście wie. Razem miałyśmy nadzieję, że go zgubiłyśmy. Z tą właśnie nadzieją wyszłyśmy z uliczki. Niestety Mateusz akurat tędy przechodził.
"Och nie zaraz zacznie się jego gadanie"
Wiedziałam, że nie mogę już uciec i załamana sztucznie się do niego uśmiechnęłam.
-Hej! Ładny dziś dzień, co nie?-zapytał Mati.
-Hej. Ładny, ładny... Co chcesz?- zapytałam złośliwym głosem.
-Mam pomysł! Może przyjedziecie dziś do mnie?
Poparzyłam porozumiewawczo na Dianę.
-No dobrze. Ale tylko na chwilę!-
Wiedziałam, że coś kombinuje, ale jeszcze nie wiedziałam co...
-Podejrzanie był miły- powiedziałam.
-No tak. U niego dziwne...- odparła Diana.
-Może jednak nie powinnyśmy iść do niego? No wiesz, on jest okropny, boję się niego! A poza tym miałyśmy razem spędzić czas. -
-Miałyśmy dobrze spędzić, nic nie było o tym czy same...-
-No dobra. Ale teraz już chodźmy!-
Pochodziliśmy po mieście. Mimo, że nie miałyśmy pieniędzy, postanowiłyśmy odwiedzić "parę" sklepów. Znalazłyśmy dużo ubrań specjalnie dla nas, ale do szczęścia brakowało nam tylko pieniędzy...

Zbliżała się 19. Postanowiłyśmy już pójść. Było jeszcze jasno, ale trochę się bałyśmy, bo na ulicach było mało ludzi. W końcu doszliśmy do kamienicy, w której mieszka Mateusz. Nie jest to zbyt ładne miejsce, z resztą jak większość kamienic w tym mieście. Na dworze robiło się ciemno. Spojrzałyśmy w bok i zauważyliśmy, że w mieszkaniu Mateusza pali się światło. Mati przywitał nas ciepłym uśmiechem, ale w oczach miał coś dziwnego, tak jakby coś knuł. I miałam rację! U Mateusza było dość sporo ludzi, którzy dobrze się bawili. Nagle rozgłosił muzykę i puścił jedną z piosenek jego ulubionego zespołu. Wszyscy byli pod wrażeniem. Diana musiała na chwilę wyjść zadzwonić. W tym czasie on puścił jedną z piosenek 1D. Nagle wszyscy zaczęli buczeć i mówić, że to geje. A on rzez mikrofon zaczął krzyczeć:
-NIGDY ICH NIE POZNASZ, ONI MAJĄ SWOICH FANÓW GŁĘBOKO W CZTERECH LITERACH. ZEMSTA BYWA SŁODKA-
Po czym uśmiechnął się złośliwie i puścił mi buziaka. Ja wybiegłam zalana łzami ciągnąc za sobą Dianę...
______________________________________________________
Myślę, że rozdział się Wam podobał. Następny dodam jak będzie 5 komentarzy! :*
 -Jen

6 komentarzy:

  1. jeden kom już masz komu go dasz??? chce next i dłuższe!!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. bardzo fajne prosze o następne!!
    bardzo prosze
    :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Hm..no ciekawy inaczej się zakończył jak u innych blogów :)
    Idę czytac 3 :))
    @aliccee00

    OdpowiedzUsuń