Obudziłyśmy się wcześnie. Zjadłyśmy śniadanie i przygotowaliśmy się na próby. Wreszcie przyszedł jakiś chłopak.
-Hej! Miałem po Was przyjść. Możemy już iść? -zapytał "tajemniczy".
-Oczywiście! - odpowiedziałyśmy.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i ruszyłyśmy za nim.
-Nazywam się Marko. A Wy?
-Diana.
-Laura.
-Polskie imię?- powiedział Marko.
-No tak. Jesteśmy z Polski. -odpowiedziałam bez zastanowienia.
-To fajnie! Uczyłem się trochę polskiego. Będę miał się z kim sprawdzić! - uśmiechnął się.
- Jakoś Ci nie wierzę... - powiedziała Diana, dziwnym tonem, jakby miała być oszukana.
Marko uśmiechnął się tylko. Przez cała drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Marko okazał się być bardzo miłym i uprzejmym człowiekiem. Razem w trójkę bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Wreszcie doszliśmy do hali.
-To tutaj będziemy mieli próby. -oznajmił Marko.
W środki było przyjemnie. Razem z nami miało być 20 tancerzy i jeszcze kilka osób do pomocy. Od razu przywitała nas Danielle.
- Hej!
-Hej! -odpowiedzieliśmy równo.
- Czeka Was kilka pracowitych dni.
Poszłyśmy do garderoby, a tam dano nam jakieś luźne ubrania. Ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Proszę. - krzyknęłam.
-Nie tak ostro droga! -to był Marko
-Sory, ona zwykle taka jest. - miała Diana wychodząc z łazienki, jeszcze poprawiając kok.
-Jak tak, to spoko. Pójdziecie ze mą na lody?- zapytał.
-Oczywiście! -powiedziała Diana.
Próby były cudowne. Dużo ćwiczyliśmy, ale wreszcie przyszedł upragniony koniec. Razem z Dianą poszłam do garderoby. Tam zmyłyśmy makijaż i przebrałyśmy w swoje ciuchy. Kiedy wyszłyśmy po drzwiami zauważyłyśmy Marko.
-Idziemy już czy mam jeszcze czekać?- odezwał się, zaczęłyśmy się śmiać.
-Jeszcze chwilę poczekasz. usłyszeliśmy głos za nami, to była Dan. -Podoba Wam się tu?
-Oczywiście!- powiedziałyśmy razem.
-Zawsze o tym marzyłyśmy! -dodałam.
-To super! - uśmiechnęła się. - Widzę, że macie nowego przyjaciela... -dodała.
-No tak. Marko pomaga nam się odnaleźć. -powiedziała Diana.
-No dobra, nie przeszkadzam wam. Do jutra- uśmiechnęła się Dan, a my skierowaliśmy do wyjścia.
Wyszliśmy. Przeszliśmy przez kilka ulic i dotarłyśmy do butki na lody. Marko zamówił nam lody z podwójną gałką. Wszystkim lody bardzo smakowały. Rozmawialiśmy całą resztę dnia o sobie. Dowiedziałyśmy się sporo rzeczy o Marko. Z tym polskim to nie żartował. Jego babcia miała polskie korzenie. Od lat mieszka w Anglii, ale urodził się we Francji, tam spędził rok, a do 10 roku życia mieszkał w Irlandii. Tak, więc uważa się za Francuza i Irlandczyka, a do Anglii "przyprowadziła" go praca rodziców. Przez te kilka dni bardzo się zbliżyłam z Marko, ale tylko jako przyjaciele. "To mój przyjaciel, nikt więcej! Nic więcej nas nie łączy! Ale wiać, że Diana przypadła mu do gustu i nawzajem. Byliby piękną parą!".
Każdy dzień przebiegał tak samo. Pobudka, śniadanie, droga z Marko, próba, spacer, spanie.
*31.12.2012*
Dziś Sylwester. Generalna próba jest o 12. "Trochę stresu jest, ale co z tego?". Na generalnej próbie wszystko poszło zgodnie z planem. Na szczęście. Przed występem poszłyśmy do wspólnej garderoby i przebrałyśmy się, po chwili przyszły makijażystki i zrobiły nam makijaże. Ktoś zapukał do drzwi to była Dan i Marko.
-Życzę powodzenia! To wasz debiut!- powiedziała Dan i przytuliła nas obie. Po chwili wyszła.
Marko spojrzał się na mnie,a potem na Dianę i uśmiechnął się szeroko.
-Diano, czy chcesz zatańczyć jako moja dziewczyna? - zapytał.
-Ja? Co? -jąkała się.
-Tak ona chce!- odezwałam się i poczułam spojrzenie Diany, które wyraźnie mi dziękowało.
Postanowiłam już wyjść z garderoby. Trochę mi się już nudziło. Diana i Marko jeszcze trochę zostali. O godzinie 20 ktoś wszedł na scenę i zaczął witać gości. Cały bal/impreza odbywał się w klubie w Londynie. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło również sławnych osób. To właśnie tutaj najczęściej spędzali Sylwestra. W końcu nadeszła kolej na występy z tańcami. Nie każdy tańczył do każdej piosenki. Właśnie nadszedł ten moment kiedy to ja nie musiałam. Zeszłam ze sceny i rozejrzałam się po gościach. Zauważyłam wśród nich chłopaka Danielle - Liam'a, tak tego Liam'a, którego byłam fanką oraz Louis'a - tak tego Louis'a, który jest z nim w zespole. Po tej piosence znowu miałam tańczyć. Nim się zorientowałam, minęło grubo ponad 3 godziny. "Czas na ostatni taniec". To był szybki kawałek. Po tym kawałku zostało 5 minut do Nowego Roku, do nowej szansy, do nowego życia!"
5...........4............ 3............... 2...................
*perspektywa Danielle*
"Ostatni taniec. Diana i Laura naprawdę się spisały na medal". Zeszłam ze sceny i poszłam do mojego chłopaka. On trzymał dla mnie kieliszek z szampanem. Razem z Liam'em przyszedł jego przyjaciel Lou. Trzy miesiące temu rozstał się ze swoją dziewczyną i od tego czasu jest cały czas smutny. "Szkoda mi go".
-Skąd znalazłaś tle tancerek i tancerzy?- zapytał Lou.
-Wszyscy pracują w firmie. Prawie... Oprócz tych dwóch dziewczyn- pokazałam na Dianę i Lauren.
-Masz z nimi kontakt?- coraz bardziej zaciekawiony Louis rzucił.
-No tak! A czemu pytasz?- zapytałam.
-Nie nic...- odpowiedział.
-No chyba się nie zakochałeś- zaśmiał się Liam, ale ja od razu szturchnęłam go i natychmiast się uspokoił.
Lou udał, że tego nie widział i nagle zniknął.
*perspektywa Lauren*
................................1!!!!!!!!!!!!!
-Szczęśliwego Nowego Roku! -we trójkę na raz zaczęliśmy się drzeć w naszej garderobie.
Marko pocałował Dianę. Potem podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, w tej samej chwili zobaczyłam, że drzwi od garderoby są otwarte..........
_____________________________
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać...
Ale za to dłuższy rozdział ;)
Wiem, że Sylwester minął dawno, ale co z tego? :P
Następny rozdział za 3 komentarze :P
P.S. Zayn ma jeszcze 20 lat!
/Jen