Hej! Jak widzicie blog jest zawieszony, ale nie skończony... To opowiadanie było dla mni pierwsze i jestem do niego przywiązana... Kiedy weszłam na niego zrobiło mi się smutno, że go już nie mam i pewnie Wam też jest smutno (o ile w ogóle ktoś czeka)... Prawdopodobnie TIMLIWTLF zostanie przeniesione na inny adres. Zmenie też tytuł i przerobię trochę tekst i....... wreszcie dowiecie się o co chodzi z tymi drzwiami :D
Następne ogłoszenie pojawi się prawdopodobnie pod koniec czerwca i wtedy zacznę pisać... Mysicie trochę poczekać, ponieważ muszę pielęgnować moje inne opowiadanie (The Black Days), które jest zupełnie w innym charakterze niż to ff. Od dawna piszę też inną historię, którą zamieżam niedługo opublikować... a i jeszcze tłumaczenie. Tak więc musicie uzbroić się w cierpliwość...
Do zobaczenia <3 /Jen
czwartek, 17 kwietnia 2014
This is my life, I wanna to live forever
niedziela, 13 kwietnia 2014
niedziela, 16 lutego 2014
I believe, I can fly.
Sory ale zawieszam bloga według mnie wyszedł do dup*y.
Za to na pocieszenie zrobiłam 2 bloga: http://fyytim.blogspot.com/.
_________________________________________________
/Paro
Za to na pocieszenie zrobiłam 2 bloga: http://fyytim.blogspot.com/.
_________________________________________________
/Paro
wtorek, 4 lutego 2014
I believe, I can fly. Bohaterowie.
Pierwszoplanowi:
Patrycja Róża Gilbert:

Patrycja Róża Gilbert:

Martyna:
Joanna:

Aleksandra:
1D Jako 1D:
Justin Bieber Jako On Sam:
środa, 29 stycznia 2014
I Believe, I Can Fly. Info.
Sory ostatnio nie mam czasu pisać. Zapraszam na moje opowiadanie 1 na 2 tygodnie :-). Pozdrawiam.
xx
/Paro
/Paro
I Believe, I Can Fly. Rozdział 14. Cz.2/2
Do pokoju wszedł mój pies merdając ogonem na wszystkie strony. Harry stał jeszcze chwilę sparaliżowany.
-Boże myślałem, że to Niall. -Wypuścił głośno powietrze.
Przez chwilę rechotałam się z niego bo przecież Niall wyszedł wielce obrażony na cały świat. Nie ogarniam go. Wychowywałam się w domu, w którym było mało dziewczyn, a raczej mnóstwo chłopaków. Od piaskownicy siedziałam i bawiłam się samochodami. Dziwne ale prawdziwe. Dopiero W liceum miałam koleżanki. Po prosu znam męskie myślenie, ale on to jakiś wyjątek. Wracając do teraźniejszości. Położyłam się na łózko z moim psem. Chwilę potem Harry dostał sms'a i wyszedł z mojego pokoju. Rzucając ciche "Cześć.". Pewnie jest zajęty. Włączyłam laptopa jak niby nigdy nic, weszłam na Twitter. Pogadałam z ludziskami i poszłam spać.
-Boże myślałem, że to Niall. -Wypuścił głośno powietrze.
Przez chwilę rechotałam się z niego bo przecież Niall wyszedł wielce obrażony na cały świat. Nie ogarniam go. Wychowywałam się w domu, w którym było mało dziewczyn, a raczej mnóstwo chłopaków. Od piaskownicy siedziałam i bawiłam się samochodami. Dziwne ale prawdziwe. Dopiero W liceum miałam koleżanki. Po prosu znam męskie myślenie, ale on to jakiś wyjątek. Wracając do teraźniejszości. Położyłam się na łózko z moim psem. Chwilę potem Harry dostał sms'a i wyszedł z mojego pokoju. Rzucając ciche "Cześć.". Pewnie jest zajęty. Włączyłam laptopa jak niby nigdy nic, weszłam na Twitter. Pogadałam z ludziskami i poszłam spać.
______________________________________
/Paro
Sory ale musiałam porobić sobie jaja. XD
/Paro
Sory ale musiałam porobić sobie jaja. XD
I Believe, I Can Fly. Rozdział 14.
*Perspektywa Harrego.*
Niall wyszedł z domu jak niby nigdy nic. Poszedłem za nim. Chłopaki zostali w domu. Blondyn szedł bardzo szybko, czasem musiałem podbiegać. W końcu wszedł do jakiegoś wielkiego domu. Był on nawet podobny do naszego. Furtka do mieszkania była otwarta tak jak drzwi. Wszedłem z chłopakiem. Na sofie leżała Patrycja. Była nieprzytomna. Jeszcze te ludziska co były na lotnisku i barze. Brązowo koka miała delikatnie podcięte żyły. Przeraziłem się wtedy, ale były po delikatne podcięcia.
*Perspektywa Patrycji (parę godzin później).*
"Obudziłam się" z obolałą ręką. Była trochę umazana we krwi. ~Słabe cięcie chłopcy.~ "Słabe cięci" bo się trochę na tym znam. Nie ważne... Nade mną stała cała "rodzinka" i dwie postacie, których nie mogłam rozpoznać, ponieważ stali w cieniu. Oski podał mi kubek z herbatą. Od razu ją puściłam, a kubek rozbił się o podłogę. Nie mogłam nic utrzymać przez bolącą rękę. W tym momencie wszyscy zbliżyli się do mnie i przytulili, głaskali (po głowie!), mówili coś do mnie. Wtedy z cienia wyszedł Harry i Niall. W oczach Hazzy było widać, że obwinia się z to co się stało. Za to Niall nie wyrażał żadnych uczuć. Patrzyliśmy sobie przez chwilę oczy, lecz on odwrócił się i wyszedł. Łzy napływały mi do oczu. Spuściłam głowę. Wszyscy mówili do mnie, a mnie rozwalało to głowę.
-STOP!-Na cały dom rozległ się głos Loczka.
W tym momencie nie słyszałam nic. Z bólu zamknęłam oczy. Poczułam jak jakaś ręka pomaga mi wstać i niesie mnie. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam mój pokój. Obróciłam się i zobaczyłam Hazz. Uśmiechnęłam się delikatnie, co on odwzajemnił.
-Dzięki. -P.
-Przepraszam.- Spuścił głowę.
-Mogłam przecież coś powiedzieć lub zrobić to nie twoja wina. -Ręką podniosłem jego głowę, za podbródek. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w swoje oczy, Harry objął mnie w tali. Do pokoju wszedł?! Nie mogłam ujrzeć tej postaci, ponieważ zasłaniał ją Harry.
Niall wyszedł z domu jak niby nigdy nic. Poszedłem za nim. Chłopaki zostali w domu. Blondyn szedł bardzo szybko, czasem musiałem podbiegać. W końcu wszedł do jakiegoś wielkiego domu. Był on nawet podobny do naszego. Furtka do mieszkania była otwarta tak jak drzwi. Wszedłem z chłopakiem. Na sofie leżała Patrycja. Była nieprzytomna. Jeszcze te ludziska co były na lotnisku i barze. Brązowo koka miała delikatnie podcięte żyły. Przeraziłem się wtedy, ale były po delikatne podcięcia.
*Perspektywa Patrycji (parę godzin później).*
"Obudziłam się" z obolałą ręką. Była trochę umazana we krwi. ~Słabe cięcie chłopcy.~ "Słabe cięci" bo się trochę na tym znam. Nie ważne... Nade mną stała cała "rodzinka" i dwie postacie, których nie mogłam rozpoznać, ponieważ stali w cieniu. Oski podał mi kubek z herbatą. Od razu ją puściłam, a kubek rozbił się o podłogę. Nie mogłam nic utrzymać przez bolącą rękę. W tym momencie wszyscy zbliżyli się do mnie i przytulili, głaskali (po głowie!), mówili coś do mnie. Wtedy z cienia wyszedł Harry i Niall. W oczach Hazzy było widać, że obwinia się z to co się stało. Za to Niall nie wyrażał żadnych uczuć. Patrzyliśmy sobie przez chwilę oczy, lecz on odwrócił się i wyszedł. Łzy napływały mi do oczu. Spuściłam głowę. Wszyscy mówili do mnie, a mnie rozwalało to głowę.
-STOP!-Na cały dom rozległ się głos Loczka.
W tym momencie nie słyszałam nic. Z bólu zamknęłam oczy. Poczułam jak jakaś ręka pomaga mi wstać i niesie mnie. Gdy otworzyłam oczy ujrzałam mój pokój. Obróciłam się i zobaczyłam Hazz. Uśmiechnęłam się delikatnie, co on odwzajemnił.
-Dzięki. -P.
-Przepraszam.- Spuścił głowę.
-Mogłam przecież coś powiedzieć lub zrobić to nie twoja wina. -Ręką podniosłem jego głowę, za podbródek. Przez chwilę wpatrywaliśmy się w swoje oczy, Harry objął mnie w tali. Do pokoju wszedł?! Nie mogłam ujrzeć tej postaci, ponieważ zasłaniał ją Harry.
__________________________________________
/Paro
Haha trochę was po troluję. XD
/Paro
Haha trochę was po troluję. XD
sobota, 18 stycznia 2014
Liebster Award
„Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę” Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.”
Bardzo dziękujemy za nagrodę nie spodziewałyśmy się jej, wielki szok XD, blog został założony 2,5 miesiąca temu, takie wielki WOW
Odpowiedzi na pytania:
1. Masz ulubioną tematykę bloga ?
Paro: Istoty nadprzyrodzone (wampiry i spółka) i love, jakieś opowiadanka o miłości, grzecznej lub nie :-D.
Jen: Czytam to co znajdę... niektóre mi się nie podobają, więc ich nie czytam... Bardzo lubię blogi z badboy'ami :D
2. Czytasz książki ?
Paro: Tak.
Jen: Tak. Szczególnie oficjalne od 1D :) Ostatnio czytałam "Wybranych" i niedługo mam zamiar przeczytać dwie kolejne części...
3. Jakie blogi czytasz ?
Paro: Zazwyczaj o Niallu, potem Hazzy, rzadziej Lou, potem Li i dwa (tak mi się wydaje) Zayn. Dam linki pod następnym rozdziałem. :-)
Jen: Większość jest o Harrym :) Oprócz 1D czytam jeden blog o Room 94... Nie czytam tych sławnych...
4. Czym się interesujesz ?
Paro: Sztuką (malarstwem, rzeźbiarstwem, przedstawieniami/teatrem), muzyką, tańcem, zwierzakami, roślinkami, sportem i itp.
Jen: Tak jak Paro sztuką, muzyką, tańcem itp.
P.S.: Uwielbiam śpiewać z Paro XD
5. Co Cię skłoniło do pisania bloga ?
Paro: Kumpela i ciekawość.
Jen: Kumpela ta co odpowiada wyżej :D Kiedyś pisałam już jeden, ale po prologu poddałam, bo nikt nie czytał... :( więc postanowiłam spróbować jeszcze raz..... i chyba się udaję, co pokazuję nominacja :)
6. Co sądzisz o blogach modowych ?
Paro: Są ok.
Jen: Nie czytam ich w ogóle. Wolę mieć swój własny styl...
7. Żałujesz, że wybrałaś bloga z opowiadaniem ?
Paro: Żałuje, że mamy mało kom XD. Nie.
Jen: Nie żałuję... Jest ok :) Tylko mało komentarzy i jest mała motywacja... :(
8. Piszesz sama czy z kimś ?
Paro: Ta u dołu (Jen) nie znam jej sama. Tak.
Jen: Piszę na jednym blogu z Paro, ale inne opowiadania.... więc wychodzi, że nie :)
9. Prowadziłaś już kiedyś bloga ?
Paro: Nie.
Jen: Jak już pisałam wcześniej - tak. Ale poddałam się po 1 dniu... XD
10. O czym będzie następny post na twoim blogu ?
Paro: O kolejnej części opowiadanka.
Jen: Mogę zdradzić tylko tyle, że będzie o dalszej części pobytu w Anglii oraz powrocie.....
11. Myślisz nad pisaniem książki ?
Paro: Tak. Nawet często.
Jen: Ostatnio tak :) Mam nawet, moim zdaniem :D, dobrą fabułę... zobaczymy jak dalej moje życie się potoczy...
Nominowane blogi:
1. http://yourliveismylivee.blogspot.com/
2. http://black-hole-and-dark-side.blogspot.com/
3. http://iloveyoubabe-niallhoran.blogspot.com/
4. http://cienfanfic.blogspot.com/
5. http://vas-happenin-one-direction-imagin.blogspot.com/
6. http://harry-fanfiction-styles.blogspot.com/
7. http://i-can-hear-you-scream.blogspot.com/
8. http://noloveallowed-fanfiction.blogspot.com/
9. http://niall-fanfiction-horan.blogspot.com/
10. http://timeofdying-fanfiction.blogspot.com/
11. http://feeling-in-lovee.blogspot.com/
Pytania:
1.Co jest twoją inspiracją na blogu?
2.Co lubisz robić?
3.Masz zwierzaka?
4.Masz rodzeństwo?
5.Mieszkasz w kraju (Polsce)?
6.Ile masz lat?
7.Kto jest twoim idolem?
8.Grasz na jakimś instrumencie?
9.Co chciałabyś robić w przyszłości?
10.Jakich pięciu słów użyjesz do opisania swoich idoli?
11.Wstaw śmieszne zdjęcie swojego idola.
Nominowane blogi:
1. http://yourliveismylivee.blogspot.com/
2. http://black-hole-and-dark-side.blogspot.com/
3. http://iloveyoubabe-niallhoran.blogspot.com/
4. http://cienfanfic.blogspot.com/
5. http://vas-happenin-one-direction-imagin.blogspot.com/
6. http://harry-fanfiction-styles.blogspot.com/
7. http://i-can-hear-you-scream.blogspot.com/
8. http://noloveallowed-fanfiction.blogspot.com/
9. http://niall-fanfiction-horan.blogspot.com/
10. http://timeofdying-fanfiction.blogspot.com/
11. http://feeling-in-lovee.blogspot.com/
Pytania:
1.Co jest twoją inspiracją na blogu?
2.Co lubisz robić?
3.Masz zwierzaka?
4.Masz rodzeństwo?
5.Mieszkasz w kraju (Polsce)?
6.Ile masz lat?
7.Kto jest twoim idolem?
8.Grasz na jakimś instrumencie?
9.Co chciałabyś robić w przyszłości?
10.Jakich pięciu słów użyjesz do opisania swoich idoli?
11.Wstaw śmieszne zdjęcie swojego idola.
niedziela, 12 stycznia 2014
This is my life, I wanna to live forever- Rozdział XII
Mocno przytuliłam się z przyjaciółką. Postanowiłyśmy, że w tym roku pójdziemy ma całość, że spełnimy swoje marzenia. "Wątpię, że się uda, ale zawsze można spróbować..." Poszłam zamknąć drzwi, które powoli mnie wkurzały. Trzasnęłam mocno. Nagle usłyszałam głośne "AŁA!!!". Bałam się zobaczyć kogo iderzyłam.
-Idzesz czy nie!? - usłyszałam głos Diany.
-Już idę! - odwróciłam się i poszłam.
Moje sumienie nie dało mi spokoju i po paru krokach wróciłam do drzwi. Otworzyłam i rozejrzałam się. "Nikogo tu nie ma, zdawało mi się". Dołączyłam do moich przyjaciół oglądających fajerwerki. To było naprawdę dobre widowisko. Fajerwerki mieniły się w kilkunastu kolorach. Moją uwagę przykuły "fontanny". Pokaz fajerwerków potrwał 20 minut, po czym wszyscy wrócili na salę. Zabawa miała trwać jeszcze do "białego rana". Postanowiłam, że jeszcze trochę zostanę. Nie wiem jak z Dianą, która potem się "ulotniła". "No cóż pewnie poszła gdzieś z Marko". Było tam dużo ludzi, ale i tak mniej niż wcześniej. Na początku leciały szybkie piosenki, potem kilka wolnych i znowu szybkie. Nudziło mi się tam, bo nie miałam się z kim bawić, a przy wolnych to już w ogóle porażka. "Pamiętam, że w całym moim życiu miałam tylko dwóch chłopaków. Ale oni nie byli na serio. Pierwszego miałam, w przedszkolu w Anglii. Miałam wtedy chyba ze 3 lub 4 latka. Miał na imię Nicolas. Mieszkał w Londynie. Później długo nic. Kiedy przeprowadziłam się z Anglii, było mi trudno się odnaleźć. Drugi to Mateusz. Jest okropny i inne takie. Poznałam go na początku obecnej szkoły. Chodziliśmy przez prawie całą drugą klasę, a potem zaczął być nachalny, a teraz znalazł swoją nową ukochaną i się odczepił. Chociaż nie tak bardzo, bo teraz namawia całą szkołę na "nielubienie mnie". No cóż wychodzi na to, że to były tylko wygłupy".
Postanowiłam już pójść. Droga z hali do hotelu była krótka i BARDZO nudna. Przez chwilę chciałabym, żeby ktoś na mnie wpadł albo popchnął. Miałabym nową znajomość. Kiedy wreszcie dotarłam do hotelu, chciałam tylko spać. Otworzyłam pokój i od razu się na nie rzuciłam. Po 10 minutach przypomniałam sobie, że jeszcze jutro musimy spotkać się ze wszystkimi, a potem mamy samolot, więc wypadało się umyć. Wzięłam więc krótki prysznic i ubrałam się w koszulę. Diany jeszcze nie było. Poszłam spać.
.
Obudziłam się. Była 12:13 więc musiałam się pościeszyć, żeby zdąrzyć na 13:00. Przygotowałam się i wybiegłam z domu. Na hali byli wszyscy, którzy przez te kilka dni pracowali, żeby wszystko się udało. Trochę gadaliśmy i dużo się śmieliśmy. "Szkoda, że to już ostatni dzieńw Londynie". Po 2 godzinach, musiałam się zbierać. Od godziny widziałam Dianę, więc teraz ją znaleźć nie było takie trudne. Podeszłam do niej i razem wyszłyśmy. W hotelu zaczęłyśmy się pakować. Szybko nam poszło. O 15:43 przyszła Danielle. Miała nas odprowadzić.
-Hej!- Dan zaczęła.
-Hej!- odpowiedziałyśmy równo.
-Myślę, że Wam się podobało, ale - jej głos trochę przygasł - ale mam dla Was złą wiedomość...
Spojrzałam się na Dianę porozumiewawczym spojrzeniem...
________________________________________
Przepraszam, że musieliście tyle czekać... /Jen
-Idzesz czy nie!? - usłyszałam głos Diany.
-Już idę! - odwróciłam się i poszłam.
Moje sumienie nie dało mi spokoju i po paru krokach wróciłam do drzwi. Otworzyłam i rozejrzałam się. "Nikogo tu nie ma, zdawało mi się". Dołączyłam do moich przyjaciół oglądających fajerwerki. To było naprawdę dobre widowisko. Fajerwerki mieniły się w kilkunastu kolorach. Moją uwagę przykuły "fontanny". Pokaz fajerwerków potrwał 20 minut, po czym wszyscy wrócili na salę. Zabawa miała trwać jeszcze do "białego rana". Postanowiłam, że jeszcze trochę zostanę. Nie wiem jak z Dianą, która potem się "ulotniła". "No cóż pewnie poszła gdzieś z Marko". Było tam dużo ludzi, ale i tak mniej niż wcześniej. Na początku leciały szybkie piosenki, potem kilka wolnych i znowu szybkie. Nudziło mi się tam, bo nie miałam się z kim bawić, a przy wolnych to już w ogóle porażka. "Pamiętam, że w całym moim życiu miałam tylko dwóch chłopaków. Ale oni nie byli na serio. Pierwszego miałam, w przedszkolu w Anglii. Miałam wtedy chyba ze 3 lub 4 latka. Miał na imię Nicolas. Mieszkał w Londynie. Później długo nic. Kiedy przeprowadziłam się z Anglii, było mi trudno się odnaleźć. Drugi to Mateusz. Jest okropny i inne takie. Poznałam go na początku obecnej szkoły. Chodziliśmy przez prawie całą drugą klasę, a potem zaczął być nachalny, a teraz znalazł swoją nową ukochaną i się odczepił. Chociaż nie tak bardzo, bo teraz namawia całą szkołę na "nielubienie mnie". No cóż wychodzi na to, że to były tylko wygłupy".
Postanowiłam już pójść. Droga z hali do hotelu była krótka i BARDZO nudna. Przez chwilę chciałabym, żeby ktoś na mnie wpadł albo popchnął. Miałabym nową znajomość. Kiedy wreszcie dotarłam do hotelu, chciałam tylko spać. Otworzyłam pokój i od razu się na nie rzuciłam. Po 10 minutach przypomniałam sobie, że jeszcze jutro musimy spotkać się ze wszystkimi, a potem mamy samolot, więc wypadało się umyć. Wzięłam więc krótki prysznic i ubrałam się w koszulę. Diany jeszcze nie było. Poszłam spać.
.
Obudziłam się. Była 12:13 więc musiałam się pościeszyć, żeby zdąrzyć na 13:00. Przygotowałam się i wybiegłam z domu. Na hali byli wszyscy, którzy przez te kilka dni pracowali, żeby wszystko się udało. Trochę gadaliśmy i dużo się śmieliśmy. "Szkoda, że to już ostatni dzieńw Londynie". Po 2 godzinach, musiałam się zbierać. Od godziny widziałam Dianę, więc teraz ją znaleźć nie było takie trudne. Podeszłam do niej i razem wyszłyśmy. W hotelu zaczęłyśmy się pakować. Szybko nam poszło. O 15:43 przyszła Danielle. Miała nas odprowadzić.
-Hej!- Dan zaczęła.
-Hej!- odpowiedziałyśmy równo.
-Myślę, że Wam się podobało, ale - jej głos trochę przygasł - ale mam dla Was złą wiedomość...
Spojrzałam się na Dianę porozumiewawczym spojrzeniem...
________________________________________
Przepraszam, że musieliście tyle czekać... /Jen
sobota, 11 stycznia 2014
This is my life, I wanna to live forever- Rozdział XI
Obudziłyśmy się wcześnie. Zjadłyśmy śniadanie i przygotowaliśmy się na próby. Wreszcie przyszedł jakiś chłopak.
-Hej! Miałem po Was przyjść. Możemy już iść? -zapytał "tajemniczy".
-Oczywiście! - odpowiedziałyśmy.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i ruszyłyśmy za nim.
-Nazywam się Marko. A Wy?
-Diana.
-Laura.
-Polskie imię?- powiedział Marko.
-No tak. Jesteśmy z Polski. -odpowiedziałam bez zastanowienia.
-To fajnie! Uczyłem się trochę polskiego. Będę miał się z kim sprawdzić! - uśmiechnął się.
- Jakoś Ci nie wierzę... - powiedziała Diana, dziwnym tonem, jakby miała być oszukana.
Marko uśmiechnął się tylko. Przez cała drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Marko okazał się być bardzo miłym i uprzejmym człowiekiem. Razem w trójkę bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Wreszcie doszliśmy do hali.
-To tutaj będziemy mieli próby. -oznajmił Marko.
W środki było przyjemnie. Razem z nami miało być 20 tancerzy i jeszcze kilka osób do pomocy. Od razu przywitała nas Danielle.
- Hej!
-Hej! -odpowiedzieliśmy równo.
- Czeka Was kilka pracowitych dni.
Poszłyśmy do garderoby, a tam dano nam jakieś luźne ubrania. Ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Proszę. - krzyknęłam.
-Nie tak ostro droga! -to był Marko
-Sory, ona zwykle taka jest. - miała Diana wychodząc z łazienki, jeszcze poprawiając kok.
-Jak tak, to spoko. Pójdziecie ze mą na lody?- zapytał.
-Oczywiście! -powiedziała Diana.
Próby były cudowne. Dużo ćwiczyliśmy, ale wreszcie przyszedł upragniony koniec. Razem z Dianą poszłam do garderoby. Tam zmyłyśmy makijaż i przebrałyśmy w swoje ciuchy. Kiedy wyszłyśmy po drzwiami zauważyłyśmy Marko.
-Idziemy już czy mam jeszcze czekać?- odezwał się, zaczęłyśmy się śmiać.
-Jeszcze chwilę poczekasz. usłyszeliśmy głos za nami, to była Dan. -Podoba Wam się tu?
-Oczywiście!- powiedziałyśmy razem.
-Zawsze o tym marzyłyśmy! -dodałam.
-To super! - uśmiechnęła się. - Widzę, że macie nowego przyjaciela... -dodała.
-No tak. Marko pomaga nam się odnaleźć. -powiedziała Diana.
-No dobra, nie przeszkadzam wam. Do jutra- uśmiechnęła się Dan, a my skierowaliśmy do wyjścia.
Wyszliśmy. Przeszliśmy przez kilka ulic i dotarłyśmy do butki na lody. Marko zamówił nam lody z podwójną gałką. Wszystkim lody bardzo smakowały. Rozmawialiśmy całą resztę dnia o sobie. Dowiedziałyśmy się sporo rzeczy o Marko. Z tym polskim to nie żartował. Jego babcia miała polskie korzenie. Od lat mieszka w Anglii, ale urodził się we Francji, tam spędził rok, a do 10 roku życia mieszkał w Irlandii. Tak, więc uważa się za Francuza i Irlandczyka, a do Anglii "przyprowadziła" go praca rodziców. Przez te kilka dni bardzo się zbliżyłam z Marko, ale tylko jako przyjaciele. "To mój przyjaciel, nikt więcej! Nic więcej nas nie łączy! Ale wiać, że Diana przypadła mu do gustu i nawzajem. Byliby piękną parą!".
Każdy dzień przebiegał tak samo. Pobudka, śniadanie, droga z Marko, próba, spacer, spanie.
-Hej! Miałem po Was przyjść. Możemy już iść? -zapytał "tajemniczy".
-Oczywiście! - odpowiedziałyśmy.
Wzięłyśmy potrzebne rzeczy i ruszyłyśmy za nim.
-Nazywam się Marko. A Wy?
-Diana.
-Laura.
-Polskie imię?- powiedział Marko.
-No tak. Jesteśmy z Polski. -odpowiedziałam bez zastanowienia.
-To fajnie! Uczyłem się trochę polskiego. Będę miał się z kim sprawdzić! - uśmiechnął się.
- Jakoś Ci nie wierzę... - powiedziała Diana, dziwnym tonem, jakby miała być oszukana.
Marko uśmiechnął się tylko. Przez cała drogę rozmawialiśmy o różnych rzeczach. Marko okazał się być bardzo miłym i uprzejmym człowiekiem. Razem w trójkę bardzo się zaprzyjaźniliśmy. Wreszcie doszliśmy do hali.
-To tutaj będziemy mieli próby. -oznajmił Marko.
W środki było przyjemnie. Razem z nami miało być 20 tancerzy i jeszcze kilka osób do pomocy. Od razu przywitała nas Danielle.
- Hej!
-Hej! -odpowiedzieliśmy równo.
- Czeka Was kilka pracowitych dni.
Poszłyśmy do garderoby, a tam dano nam jakieś luźne ubrania. Ktoś zaczął pukać do drzwi.
-Proszę. - krzyknęłam.
-Nie tak ostro droga! -to był Marko
-Sory, ona zwykle taka jest. - miała Diana wychodząc z łazienki, jeszcze poprawiając kok.
-Jak tak, to spoko. Pójdziecie ze mą na lody?- zapytał.
-Oczywiście! -powiedziała Diana.
Próby były cudowne. Dużo ćwiczyliśmy, ale wreszcie przyszedł upragniony koniec. Razem z Dianą poszłam do garderoby. Tam zmyłyśmy makijaż i przebrałyśmy w swoje ciuchy. Kiedy wyszłyśmy po drzwiami zauważyłyśmy Marko.
-Idziemy już czy mam jeszcze czekać?- odezwał się, zaczęłyśmy się śmiać.
-Jeszcze chwilę poczekasz. usłyszeliśmy głos za nami, to była Dan. -Podoba Wam się tu?
-Oczywiście!- powiedziałyśmy razem.
-Zawsze o tym marzyłyśmy! -dodałam.
-To super! - uśmiechnęła się. - Widzę, że macie nowego przyjaciela... -dodała.
-No tak. Marko pomaga nam się odnaleźć. -powiedziała Diana.
-No dobra, nie przeszkadzam wam. Do jutra- uśmiechnęła się Dan, a my skierowaliśmy do wyjścia.
Wyszliśmy. Przeszliśmy przez kilka ulic i dotarłyśmy do butki na lody. Marko zamówił nam lody z podwójną gałką. Wszystkim lody bardzo smakowały. Rozmawialiśmy całą resztę dnia o sobie. Dowiedziałyśmy się sporo rzeczy o Marko. Z tym polskim to nie żartował. Jego babcia miała polskie korzenie. Od lat mieszka w Anglii, ale urodził się we Francji, tam spędził rok, a do 10 roku życia mieszkał w Irlandii. Tak, więc uważa się za Francuza i Irlandczyka, a do Anglii "przyprowadziła" go praca rodziców. Przez te kilka dni bardzo się zbliżyłam z Marko, ale tylko jako przyjaciele. "To mój przyjaciel, nikt więcej! Nic więcej nas nie łączy! Ale wiać, że Diana przypadła mu do gustu i nawzajem. Byliby piękną parą!".
Każdy dzień przebiegał tak samo. Pobudka, śniadanie, droga z Marko, próba, spacer, spanie.
*31.12.2012*
Dziś Sylwester. Generalna próba jest o 12. "Trochę stresu jest, ale co z tego?". Na generalnej próbie wszystko poszło zgodnie z planem. Na szczęście. Przed występem poszłyśmy do wspólnej garderoby i przebrałyśmy się, po chwili przyszły makijażystki i zrobiły nam makijaże. Ktoś zapukał do drzwi to była Dan i Marko.
-Życzę powodzenia! To wasz debiut!- powiedziała Dan i przytuliła nas obie. Po chwili wyszła.
Marko spojrzał się na mnie,a potem na Dianę i uśmiechnął się szeroko.
-Diano, czy chcesz zatańczyć jako moja dziewczyna? - zapytał.
-Ja? Co? -jąkała się.
-Tak ona chce!- odezwałam się i poczułam spojrzenie Diany, które wyraźnie mi dziękowało.
Postanowiłam już wyjść z garderoby. Trochę mi się już nudziło. Diana i Marko jeszcze trochę zostali. O godzinie 20 ktoś wszedł na scenę i zaczął witać gości. Cały bal/impreza odbywał się w klubie w Londynie. Wśród zaproszonych gości nie zabrakło również sławnych osób. To właśnie tutaj najczęściej spędzali Sylwestra. W końcu nadeszła kolej na występy z tańcami. Nie każdy tańczył do każdej piosenki. Właśnie nadszedł ten moment kiedy to ja nie musiałam. Zeszłam ze sceny i rozejrzałam się po gościach. Zauważyłam wśród nich chłopaka Danielle - Liam'a, tak tego Liam'a, którego byłam fanką oraz Louis'a - tak tego Louis'a, który jest z nim w zespole. Po tej piosence znowu miałam tańczyć. Nim się zorientowałam, minęło grubo ponad 3 godziny. "Czas na ostatni taniec". To był szybki kawałek. Po tym kawałku zostało 5 minut do Nowego Roku, do nowej szansy, do nowego życia!"
5...........4............ 3............... 2...................
*perspektywa Danielle*
"Ostatni taniec. Diana i Laura naprawdę się spisały na medal". Zeszłam ze sceny i poszłam do mojego chłopaka. On trzymał dla mnie kieliszek z szampanem. Razem z Liam'em przyszedł jego przyjaciel Lou. Trzy miesiące temu rozstał się ze swoją dziewczyną i od tego czasu jest cały czas smutny. "Szkoda mi go".
-Skąd znalazłaś tle tancerek i tancerzy?- zapytał Lou.
-Wszyscy pracują w firmie. Prawie... Oprócz tych dwóch dziewczyn- pokazałam na Dianę i Lauren.
-Masz z nimi kontakt?- coraz bardziej zaciekawiony Louis rzucił.
-No tak! A czemu pytasz?- zapytałam.
-Nie nic...- odpowiedział.
-No chyba się nie zakochałeś- zaśmiał się Liam, ale ja od razu szturchnęłam go i natychmiast się uspokoił.
Lou udał, że tego nie widział i nagle zniknął.
*perspektywa Lauren*
................................1!!!!!!!!!!!!!
-Szczęśliwego Nowego Roku! -we trójkę na raz zaczęliśmy się drzeć w naszej garderobie.
Marko pocałował Dianę. Potem podszedł do mnie i pocałował mnie w policzek, w tej samej chwili zobaczyłam, że drzwi od garderoby są otwarte..........
Przepraszam, że tak długo musieliście czekać...
Ale za to dłuższy rozdział ;)
Wiem, że Sylwester minął dawno, ale co z tego? :P
Następny rozdział za 3 komentarze :P
P.S. Zayn ma jeszcze 20 lat!
/Jen
I Believe, I Can Fly. Rozdział 13.
*Perspektywa Patrycji.*
Obudziłam się wcześnie rano. Raczej bo było ciemno za oknem. "Telefon" oto moja pierwsza rozsądna myśl. Napisałam sms'a do Harrego:
Obudziłam się wcześnie rano. Raczej bo było ciemno za oknem. "Telefon" oto moja pierwsza rozsądna myśl. Napisałam sms'a do Harrego:
"Heja to ja Patrycja. Nic mi nie jest. Nie
musicie się martwić. Muszę zniknąć. :-(
Nie mam wyboru. Przekaż mojemu
"domowi". Twój numer znalazłam w
telefonie chłopaków. Nie pisz do mnie."
Numer Harego był wpisany w telefonie, który leżał koło mojego. Okej?! W nosie z nim. Przebrałam się i ogarnęłam. Poszłam na dół. Kierunek Kuchnia. W niej stał Kevin. Gotował coś. Hubert siedział przy stole. Usiadłam koło niego. Uśmiechnął się do minę, a ja odwzajemniłam to. Czarno włosy postawił nam i sobie talerze z jedzeniem. Jedliśmy w ciszy. Czułam się skrępowana.Chłopaki koło 11 godz. wyszli z domu rzucając ciche "Cześć." . Poszłam do pokoju pobawiłam się laptopem, który leżał na biurko w "moim" pokoju. Poszłam coś przegryźć. Ugotowałam obiado-kolację. Niedługo potem przyszli Salvatore. Zjedli siedzieli do północy w salonie, a ja umyłam się na kompa i spać. I tak przez całe 13 dni. A więc dzisiaj 14 dzień. Jak zawsze siedziałam przed laptopem. Nagle do pokoju weszli chłopaki. Odłożyłam laptopa na biurku. Odwróciłam się do chłopaków. Hubert złapał mnie za ręce i mocno przytrzymał i wyszeptał:
-Przepraszam.
Kev przyłożył mi chusteczkę. Zaczęłam się trochę dusić. Szarpałam się ile wlazło w końcu nie miałam siły. I tu mi się urwał film.
*Perspektywa Harrego. W tym czasie.*
Całom noc nie spałem. Poszedłem na śniadanie.Widać, że Niall też nie spał. Miał podkrążone oczy. Zaspany i w ogóle. Trochę zjadłem i poszedłem do pokoju. Telefon za wibrował na łóżku. Przeczytałem wiadomość od Patrycji. Potem przeczytałem na głos (na całe gardło). Chłopaki zdziwieni co robię przyszli do mojego pokoju dałem im telefon, żeby przeczytali. Wszyscy złapali za telefony i zaczęli dzwonić po wszystkich czy jej czasem nie widzieli. Niall poszedł do jej "rodzinki" powiedzieć co się stało. Tak codziennie aż do blondyna zadzwoniła matka Patrycji. Chłopak delikatnie się uśmiechnął. Ale chwilę potem znów był poważny. Wszyscy wpatrywaliśmy się w niego.
_________________________________
/Paro
Proszę o kom. :-| Sory że krutki, sory, że tak długo.
Po prostu SORY!!!
Po prostu SORY!!!

piątek, 3 stycznia 2014
Info.
Sory za tego posta u dołu (This is my life, I wanna to live forever- Rozdział VII) nie wiemy czumu się przesunął jak by co szukajcie ostatniego posta u dołu :-).
Pozdrówka.
:-*
Jen&Paro
This is my life, I wanna to live forever- Rozdział VII
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)













