środa, 27 listopada 2013

I Believe, I Can Fly. Rozdział 2.

Obudziłam się wtulona w kogoś. Na początku się przestraszyłam bo myślałam, że tamto co się stało wczoraj to tylko sen bardzo realistyczny no, ale przecież paparazzi bym nie wymyśliła. Otworzyłam oczy i zobaczyłam Cukierka on już nie spał bawił się moimi włosami. Możliwe, że on mnie obudził. Trochę się dziwnie czułam leżąc na moim idolu, jemu to chyba nie przeszkadzało. W końcu jak się do końca przebudziłam wstałam, a on dziwnie szczerzył ząbki PODEJRZANE!!! Poszłam w kierunku łazienki nie miałam daleko w każdym pokoju jest "prywatna" łazienka. Ogarnęłam się i wyszłam, a on wciąż leżał z tym samym uśmiechem czasem nie ogarniam chłopaków. Mniejsza poszłam do kuchni coś zjeść i akurat musiał mnie zawołać!!! Od najważniejszej rzeczy w życiu jedzenia! Mama mówi, że zamieniła by się zemną bo ja jem, jem, a nie tyję dziwne. Poszłam wreszcie do jadalni teraz wiem czemu tak się szczerzył. Na stole stały z 20 róż (moje ulubione kwiaty), śniadaniem było spaghetti. No tak dziwić się !?, przecież to chłopak.
-Ty ktoś się włamał. - Krzyknęłam robiąc przerażoną minę. -No co ty to ja. - Uśmiechnął się.
*Parę Minut Później.*
-Mogę się założyć, że to jednak były krasnale. - Puściłam chłopakowi oczko, a no się zarumienił. Puszczaliśmy sobie jeszcze przez chwilę oczka, a tu nagle sms od mamy. Napisała, że jutro rano przyjeżdża i popołudniu wylatujemy. Szłam do pokoju i się zacięłam w drzwiach pisząc esa (sms'SMSa). W trakcie pisania poczułam czyjeś ręce (na wysokości brzucha). Miałam kopnąć Justina w kostkę, ale coś mnie powstrzymywało. W końcu się "ocknęłam" i się ruszyłam z miejsca. Odwróciłam się do niego. Spojrzałam w jego oczy i pocałowałam go delikatnie w policzek. Powiedziałam mu, że może zostać do rana. Potem wyszłam spotkać się z dziewczynami. Wzięłam torbę i wyszłam. Zobaczyłam, wychodząc co robi Cukierek. Siedział na sofie i patrzył co robię jak pies pilnujący właściciela. Tylko coś mi nie pasowało zrobił znowu ten swój uśmiech co rano. Wiedziałam, że znowu coś zrobił lub ma zamiar. Gdy patrzyłam na niego czułam jak bym go znała od piaskownicy. W końcu wyszłam z domu. Po 10 min byłam już w barze z kumpelami. zamówiłyśmy "żarcie". Dziewczyny wypytywały co robiłam za sceną po koncercie. Opowiedziałam im wszystko a do z. Dziewczyny robiły sobie jaja, że kłamię. Naszą kłótnie przerwał kelner. Prosił o zapłacenie rachunku. Każda miała dać 10 zł za siebie. Otworzyłam torbę i zobaczyłam coś słodkiego. Justin musiał mi ją włożyć. W torbie miałam małą pojedynczą różę z doczepioną kartką: "I Miss You. xoxo". Aż uśmiechnęłam się do torby w końcu wyjęłam różę na stolik bo nic przez nią nie widziałam w torbie. Zapłaciłam, chciałam schować kwiat, ale spod ręki zabrała mi ją Martyna. Miała uśmiech jak dziecko, które dostało cukierka. Asia za to miała minę taką "Doprawdy". Po chwili odezwała się.
-No fajnie powaliło ją wkłada sobie do torby kwiatki z jakimiś tekstami. - I zrobiła facepalm.
-Ona nie jest taka głupia!! - broniła mnie Martyna.
-Znam ją od podstawki, ale to przesada! Tak kłamać?! -Ogarnij się zazdrościsz i tyle. Widziałam w oczach Asi, że chce coś powiedzieć, ale coś ją zamurowało tak samo jak Martynę.Patrzyły na coś za mną. Miała się odwracał, a wtedy poczułam, że ktoś kładzie mi rękę na ramie. Teraz w trycie natychmiastowym się odwróciłam myślałam, że to znowu Oskar, ale dziewczyny nie doznały by szoku. No tak to był on, Cukierek. Schylił się i pocałował mnie w policzek po czym powiedział. -Zapomniałem oddać. - Uśmiechną się i spytał. -Mogę się dosiąść?? Dziewczyny cały czas się na mnie patrzyły, a on usiadł. W końcu odzyskały mowę. W barze siedzieliśmy ze 3 godz. Jus siedział w kapturze, żeby fanki go nie rozpoznały. Zruciliśmy do domu. Tym razem "kolega" spał na kanapie (przygotowałam mu łoże). Krzątaliśmy się jeszcze trochę po domu, przecież była 15.00. Razem z Cukierkiem zrobiłam objado-kolację. Oczywiście potem ją zjedliśmy. Ściemniło się poszłam się wykąpać zauważyłam, że on też nie wiem skąd miał rzeczy, ale spoko. Poszliśmy spać.

_________________________________
/Paro

poniedziałek, 25 listopada 2013

I Believe, I Can Fly. Rozdział 1.


*Ranek*Obudziłam się o 4 rano. Poszłam się wykąpać, ogarnąć. Zajęło mi to trochę czasu. Zjadłam śniadanie. Była już 14. Ubrałam się już na koncert dokładniej w to:
 Spakowałam "nie zbędne" rzeczy dla dziewczyn. Poszłam jeszcze do łazienki zrobić makijaż:

Założyłam kolczyki (takie jak na zdjęciu tylko morsko-czarne). Poszłam do dziewczyn byłą 16, przyśpieszyłam kroku. Stojąc pod drzwiami domu Martyny oparłam się o futrynę drzwi. I zrobiłam pozę z biletami:

 Dziewczyny (Martyna i Asia) śmiały się ale po chwili je wcięło zobaczyły napis "VIP". Ich min nie da się opisać X-D. Pogadałyśmy, pośmiałyśmy, zjadłyśmy późny obiad i pooglądałyśmy filmy. Była 18 z dziewczynami pędziłyśmy na koncert jak strzały. Koncert był o 19. Miałyśmy nie daleko, ale nigdy nic nie wiadomo. Usiadłyśmy na wyznaczonych miejscach. Ja jednak poszłam jeszcze do łazienki (byłam w drodze). Wyjęłam telefon zobaczyć czy chłopaki nic nie napisali (Konrad i Oski). Koncert miał być na live'ie na YouTube. Lizusy miały oglądać koncert. Szłam korytarzem i nagle na kogoś wpadłam, a dokładniej ktoś na mnie. Miałam zamiar zobaczyć moją ofiarą, którą zbluzgam. Nagle mnie wryło. Zobaczyłam jego mojego boga, nałóg i takie tam (jak to brzmi moje myśli brzmią tak aww). Wyciągną mi rękę, żeby pomóc mi wstać.-Przepraszam uciekałem przed fankami i wpadłem w pierwszy lepszy korytarz. Sory, wielkie sory. - i zrobił swój słodki uśmiech.
-Spoko nic się nie stało. - Oczywiście mówiliśmy po angielsku.
-Nieźle mówisz po ANG. - ANG skrót od angielsku.
-Brat mieszka w Anglii i czasem przyjeżdża i mnie uczy. - Wyszczerzyłam swoje ząbki po czym on też to zrobił.
-Wynagrodzę ci to jak cię spotkam. Sory, ale muszę uciekać. - Uśmiechnął się i uciekł z mojego "pola widzenia". Z wrażenia odechciało mi się iść do łazienki wróciłam na swoje miejsce. Koncert się zaczął "wrota" się wyleciał on bóg (jak wcześniej mówiłam, jak by co to ta sama osoba).

Gdy tylko stanął na nogach krzyknął.
-Polska jesteś gotowa na show?? - Rozglądał się po pierwszych rzędach i zobaczy mnie i się uśmiechnął w końcu był mi coś "winien".
*Jakiś Czas Później.*
W końcu zaczęła piosenka One L
ess Lonely Girl. Justin oglądał po którą dziewczynę wybrać na "Królową". Patrzył po kolej i iii... i zatrzymał się na MNIE. Był mi coś winien, ale bez przesady. Ochroniarze podeszli do mnie i "wciągnęli" na scenę. Justin usadowił mnie na "tronie" a ja prawie dostałam zawału (nie dosłownie).

Popłakałam się jak dziecko. Po rytuale OLLG (One Less Lonely Girl). Zeszliśmy razem ze sceny, był już koniec koncertu. Wszyscy poszli do domu, a ja z ekipą Jusa i nim!!!,zostałam. Dziewczyny zapewne też poszły :-(. I teraz wracaj po nocy i znowu jest "coś winien", musiałam sama wracać po nocy! Gdy już wszyscy wyszliśmy z budynku szłam w stronę domu miałam przechodzić przez pasy ale "zatarasował" mi samochód sportowy:

No tak był mi coś winien. Tak Justin podjechał tak blisko, że samochód stał ode mnie góra 45 cm! I nagle Justin'ek wysiadł z samochodu podszedł do mnie otworzył mi drzwi powoli, żebym nimi nie oberwała (za blisko podjechał chłopaki i ich popisówy). Nie miałam nic innego do roboty więc wsiadłam, a po drugie trochę daleko mieszkam i czasem kręcą się tam nie "ciekawe" typki. Cukierek ( Justin tak będzie bohaterka go nazywała) zamknął drzwi okrążył samochód i wsiadł. Po paru minutach byliśmy pod domem (!!!MOIM!!!). Justin otworzył mi drzwi od samochodu i odprowadził do drzwi. Nagle nie wiadomo skąd pojawiło się paparazzi. Cukierek schował się razem zemną w holu mojego bloku. Zaprosiłam chłopaka do mojego mieszkania, żeby miał gdzie się schować. Justin rytmicznym ruchem wszedł do salonu. Razem z nim zrobiłam późną kolację (o 23 X-D). Pogadaliśmy trochę, potem włączyliśmy filmy na laptopie na początku komedie, potem horrory jak to przy horrorach trochę się przykleiliśmy do siebie , na koniec wszystko co romantyczne :-* (!!!FILMY!!!). Usnęliśmy razem na łóżku. W środku nocy się obudziłam wtulona w Cukiereczka tak słodko spał. Wyłączyłam lampkę nocną, którą nie zdążyłam wyłączyć przed zaśnięciem. I z powrotem wtuliłam się w "gościa". Zasypiając zaśmiałam się, że dobrze że rodzice pojechali do cioci Amelii na tą imprezę urodzinową, dostali by zawału jak by nas razem zobaczyli. W końcu usnęłam z powrotem. ...
__________________________________________________________________
/Paro

Proszę o kom :-)

"This is my life, I wanna to live forever"- Rozdział II

"Zauważył mnie... To już koniec... Znowu zacznie swoje gadki o tym, że bardzo mnie kocha. Nie mogę na to pozwolić!!!"
-Chodźmy! Może pójdziemy na lody?- zaproponowałam i gwałtownie pociągnęłam Dianę za rękę
-OK, ale dlaczego tak się śpieszysz?-
-Zaraz Ci opowiem, ale chodź!-
Szybko wyszliśmy z parku i przeszliśmy przez pasy. Jednak "napastnik" nie odpuścił. Po chwili skręciliśmy w małą uliczkę po prawo. Oparłyśmy się o mur z czerwonej cegły i zaczęłyśmy głęboko oddychać. Diana nie wytrzymała i zaczęła mnie wypytywać o co chodzi. Powiedziałam jej, w parku zauważył mnie Mateusz. Reszty sama się domyśliła. Wie jaki jest Mati.
Na szczęście wie. Razem miałyśmy nadzieję, że go zgubiłyśmy. Z tą właśnie nadzieją wyszłyśmy z uliczki. Niestety Mateusz akurat tędy przechodził.
"Och nie zaraz zacznie się jego gadanie"
Wiedziałam, że nie mogę już uciec i załamana sztucznie się do niego uśmiechnęłam.
-Hej! Ładny dziś dzień, co nie?-zapytał Mati.
-Hej. Ładny, ładny... Co chcesz?- zapytałam złośliwym głosem.
-Mam pomysł! Może przyjedziecie dziś do mnie?
Poparzyłam porozumiewawczo na Dianę.
-No dobrze. Ale tylko na chwilę!-
Wiedziałam, że coś kombinuje, ale jeszcze nie wiedziałam co...
-Podejrzanie był miły- powiedziałam.
-No tak. U niego dziwne...- odparła Diana.
-Może jednak nie powinnyśmy iść do niego? No wiesz, on jest okropny, boję się niego! A poza tym miałyśmy razem spędzić czas. -
-Miałyśmy dobrze spędzić, nic nie było o tym czy same...-
-No dobra. Ale teraz już chodźmy!-
Pochodziliśmy po mieście. Mimo, że nie miałyśmy pieniędzy, postanowiłyśmy odwiedzić "parę" sklepów. Znalazłyśmy dużo ubrań specjalnie dla nas, ale do szczęścia brakowało nam tylko pieniędzy...

Zbliżała się 19. Postanowiłyśmy już pójść. Było jeszcze jasno, ale trochę się bałyśmy, bo na ulicach było mało ludzi. W końcu doszliśmy do kamienicy, w której mieszka Mateusz. Nie jest to zbyt ładne miejsce, z resztą jak większość kamienic w tym mieście. Na dworze robiło się ciemno. Spojrzałyśmy w bok i zauważyliśmy, że w mieszkaniu Mateusza pali się światło. Mati przywitał nas ciepłym uśmiechem, ale w oczach miał coś dziwnego, tak jakby coś knuł. I miałam rację! U Mateusza było dość sporo ludzi, którzy dobrze się bawili. Nagle rozgłosił muzykę i puścił jedną z piosenek jego ulubionego zespołu. Wszyscy byli pod wrażeniem. Diana musiała na chwilę wyjść zadzwonić. W tym czasie on puścił jedną z piosenek 1D. Nagle wszyscy zaczęli buczeć i mówić, że to geje. A on rzez mikrofon zaczął krzyczeć:
-NIGDY ICH NIE POZNASZ, ONI MAJĄ SWOICH FANÓW GŁĘBOKO W CZTERECH LITERACH. ZEMSTA BYWA SŁODKA-
Po czym uśmiechnął się złośliwie i puścił mi buziaka. Ja wybiegłam zalana łzami ciągnąc za sobą Dianę...
______________________________________________________
Myślę, że rozdział się Wam podobał. Następny dodam jak będzie 5 komentarzy! :*
 -Jen

niedziela, 24 listopada 2013

"This is my life, I wanna to live forever"- Rozdział I

*perspektywa Laury*

"Dziś jest 30 sierpnia. OK. Muszę ten czas jakoś spędzić, bo przecież niedługo rozpoczęcie roku szkolnego." Po krótkim namyśleniu szybko wyjęła telefon komórkowy. Zwinnie napisała SMS-a do Diany. Brzmiał on tak: 
"Co dziś robimy? Spotkamy się w parku za godzinę, OK?".
Niedługo musiała czekać na pozytywną odpowiedź.

"A więc nam jeszcze godzinę. Hmm..." Szybko ubrała się oraz zadbała o higienę osobistą. Na śniadanie zjadła grzanki. Mieszkała sama, więc nie było problemu z lokatorami. Zostało jej sporo czasu, bo około 40 minut. Postanowiła włączyć laptopa. Usiadła w kuchni przy ławie i pijąc herbatę oraz zagryzając jabłko, kliknęła na ikonkę "Internet". Długo zajęło jej przeglądanie portali społecznościowych. Wreszcie weszła na stronę z ogłoszeniami. Na tej stronie zaraz na początku znajdował duży zegar i to on przypomniał Laurze, o tym która jest godzina. "Nie zdążę!!!" Szybko zabrała jeansową kurtkę i wybiegła, zamykając drzwi kluczem, zbiegła po klatce schodowej.

"Na szczęście szybko biegam." Laura przybyła na miejsce jeszcze przed czasem. Uśmiechnęła się bezczelnie, jakby miała być lepsza od Diany. Jednak jej przyjaciółka też przyszła prze czasem, bo o jedną minutę przed 9:30. Wesoło powitała przyjaciółkę, co było również odwzajemnione.
-Hej- przywitałam Dianę.
-Cześć! To co robimy? Idziemy na jakieś zakupy?- zapytała.
-Chętnie, ale.... ale u mnie cienko z kasą.-
-Co do tego się zgadzam... no ale zaraz początek szkoły-
-Wiem i to mnie smuci, ale coż zrobić?! Mogłam pójść do jakiejś pracy...-
-Mogłaś, ale nie zrobiłaś. Nie martw się nie długo moi rodzice przyślą mi kasę. Podzielę się z Tobą-
-Dzięki- szeroko uśmiechnęłam się do Diany i odwróciłam głowę, co zawszę robię, gdy jestem szczęśliwa.
"No właśnie odwróciłam się. Teraz tego żałuje. Kiedy się odwracam moje włosy falują i właśnie tak większość mnie rozpoznaje. A za mną stał Mateusz. Miałam nadzieję, że spotkam go dopiero w szkole, a tu taka "niespodzianka"..."
____________________________________________________
 Myślę, że podoba Wam się pierwszy rozdział :) 
Jutro pojawi się następny :*

-Jen :)

SPRAWY ORGANIZACYJNE

UWAGA!!!

Jeżeli nie chcecie szukać pojedynczych postów, mamy coś dla Was!
Z boku pojawiły się strony do każdego z opowiadania!
Znajdziecie tam wszystkie rozdziały!  


- Paro & Jen :)

"This is my life, I wanna to live forever"- Prolog

Laura mieszka w Polsce. Chodzi do klasy z Dianą i Mateuszem.
 Wszyscy chodzą do szkoły artystycznej, 
w tym roku rozpoczną naukę w 3 technikum. 
Na razie jest 30 sierpnia, a rok szkolny rozpoczyna się 
dopiero 3 września. 
Trzeba ten czas dobrze wykorzystać...
______________________________________________________

Krótki prolog, ale za to rodził będzie dłuższy :)

- Jen

"This is my life, I wanna to live forever"-bohaterowie

Wreszcie zacznę pracować :P A więc...



BOHATEROWIE:


LAURA-najlepsza przyjaciółka Diany.
 W szkole nie cieszy się ogromną sympatiom. 
Ma 18 lat. Kocha tańczyć i śpiewać. 
Jest fanką 1D i kocha JB.





DIANA-najlepsza i jedyna przyjaciółka Laury. 
Lubi śpiewać. Jest wielką fanką 1D i JB oraz innych. 
Ma 18 lat. 




MATEUSZ-były chłopak Laury. Ma 18 lat. 
Ciągle ma nadzieję i plany związane z Laury. 
Jest fanem The Wanted.



DANIELE-wybitna tancerka i modelką. 
Ma 24 lata. Jest dziewczyną Liam'a.


BOHATEROWIE, KTÓRZY 
POJAWIĄ SIĘ W PRZYSZŁOŚCI:



LOUIS-członek zespołu 1D.
Ma 20 lat. Urodziny: 24.12.1991r.




ZAYN-członek zespołu 1D.
Ma 19 lat. Urodziny: 12.01.1993r.






LIAM-członek zespołu 1D.
Ma 19 lat. Urodziny: 28.08.1993r.


NIALL-członek zespołu 1D.
Ma 18 lat. Urodziny: 13.09.1993r


HARRY- członek zespołu 1D.
Ma 18 lat. Urodziny:  01.02.1994r.
 ____________________________________________________
Ten post będzie "odświeżany" jeśli chodzi o wiek oraz bohaterów. 
Nowi będą dodawani oraz"starzy" przenoszeni do kolumny wyżej.
Miło by było dostać jakiś komentarz :P
-Jen :)

sobota, 23 listopada 2013

I believe, I can fly. Wprowadzenie.


*Perspektywa Patrycji*
Dzień jak co dzień zaczął się okropnie. Są wakacje, a ja wstaję o 7.00 . Do końca wakacji został jeden i pół miesiąca. Rodzice pracują od 7.00 do 20.00, a powrót do domu trwa ok. 30 min. Nie ma ich w domu ok. 14.30 godz. A z resztą rodzice!? Ja nie mam rodziców mama z tatą rozwiedli się 2 lata temu, ale wciąż razem mieszkają (oczywiście ze mną). Ja dorabiam sobie w pizzerii wiecie większe kieszonkowe.Nie ważne, obudził mnie telefon od Joanny spóźniłam się do roboty mam przechlapane. Wyskoczyłam z łóżka jak poparzona. Założyłam białą bluzę z napisem "Hug me", czerwone rurki i czerwone trampki.Na szczęście pizzeria jest nie daleko doszłam do niej w jakieś 10 min. Miałam 30 minut spóźnienia, przechlapane. Od razu szef dał mi "dwa słowa". Od razu wzięłam się do roboty Asia i Martyna pocieszały mnie. Jak co piątek musiała przyjść Małgosia z koleżaneczkami. LOL. Czy one nie mają kogo dobijać!? No dobra podeszłam wolnym krokiem do nich.

-Co podać?? - ledwo przez gardło mi to przeszło.- 2 pepperoni i 3 Margarity, 5 cole pół litrowe. - Po chwili musiała zrobić ten swój wredny uśmiech.-Uważaj bo przytyjesz. - powiedziałam zaśmiałam się pod nosem i podeszłam do baru.
Dałam zamówienie tej piątki lamusek.
Za piętnaście minut zaniosłam im ich zamówienie. Po godzinie wyszły. Zostały jeszcze 4 godziny roboty, ale dzisiaj jakoś szybko czas minął. Była 13.30 razem z Asią i Martyną poszłyśmy do parku na przeciwko odpocząć. Gadałyśmy, plotkowałyśmy. Poszłam do baru obok  po coś do picia, dziewczyny zostały w parku. Stałam przy kasie, gdy nagle poczułam czyjąś dłoń na moim biodrze, po kilku sekundach czyjś oddech na mojej szyi. Od razu się odwróciłam przerażona, a tu nagle widzę Oskara mojego byłego. Obok niego stał Konrad śmiał się w niebo głosy, z mojej miny, aż go ściachałam spojrzeniem. Umilkł.

-Sory nie chciałem cię przestraszyć. - Zrobił ten swój słodki uśmiech.
-Spoko, ale następnym razem uprzedź. - Dałam sprzedawcy 10 zł. - Idziecie, dziewczyny są w parku i czekają na dostawę picia??

Chłopaki od razu się zgodzili. Po drodze śmialiśmy się tak, że ze śmiechu się popłakała, a Oskar mało się nie udusił. Dziewczyny się zdziwiły, że gadam z Oskim (Romeo). No ale co zrobię przecież go nie zabiję. Poszliśmy potem do domu (mojego). Chłopcy grali w fifę. A my ich dopingowałyśmy. Jak się zaciemniło wszyscy poszli do domu. Było około 20. Posprzątałam szybko w domu. Lubiłam ten nawet spokój. Nic się nie dzieje. Dzień, jak co dzień. Mama wróciła do domu. Jakoś dziwnie się zachowywała. Podczas kolacji zagadała mnie.

-Kochanie czy ty lubisz Londyn?? - Szczerze nie kapowałam o co leci.
-Tak, fajny jest, a co?? - chciałam się w reszcie dowiedzieć o co kaman.
-Dostałam ofertę pracy w Londynie i prawdo podobnie jeszcze w tym tygodniu wylatujemy. Jak będziesz chciała możesz wziąć 4 przyjaciół. - widać mama wiedziała, że będę tęskniła za Martyną, Asią, Oskarem i Konradem. No ale gdzie będą mieszkać. Tyle kasy na dom wydawać , a jeszcze nie mają 18 lat (no i ja też). Mama widziała od razu moje zakłopotanie. - A jeśli chodzi o dom dostaniemy na koszt firmy. Jest tam dużo miejsca, i wszyscy się zmieścimy. A o pieniądze się nie martw Moja pensja wystarczy na was i nawet 10 raz tyle dzieci. - Zatrzymała się na chwilę bo usłyszała jak głupio to brzmi.
-A gdzie to dokładnie jest??
- Na jednym z najdroższych osiedli. - uśmiechnęła się i wyszła.

A ja rzuciłam się na sofę jak lew na zdobycz. wyjęłam szybko telefon i napisałam do wszystkich sms'y. Napisałam, żeby przyszli do mnie jutro to im wszystko opowiem. No ale i tak musieli pisać jakieś dziwne i podchwytliwe sms'y. Chyba nie rozumieją co to znaczy "Wytłumaczę wam jutro.".

Jeszcze po cichu, na słuchawkach posłuchałam Justina Biebera i One Direction. Potem się umyłam i przebrałam spać. Nie miałam siły już na nic po 5 min zasnęłam.*Następny Dzień*
Wstałam uśmiechnięta od ucha do ucha. Napisałam mojej paczce, żeby przyszli do parku ( tego co wczoraj), do naszego ulubionego miejsca przy małym wodospadu pod dużym dębem. Ubrałam się w to,

ponieważ było bardzo ciepło. Jak doszłam do "naszego" drzewa chłopaki zaczęli gwizdać, krzyczeć i take tam, a ja zrobiłam dla jaj wyprostowałam się, obrót top model i szłam krzyżując nogi. Powiedziałam im o tym co wczoraj usłyszałam od mamy. Dziewczyny mało nie dostały zawału, a chłopaki chcieli zobaczyć London Eye 8-). Wszyscy się rozeszli spytać o pozwolenie na wyjazd, ja poszłam na zajęcia z tańca. Dwie godziny trwały zajęcia uff zazwyczaj trwają ok. 3 godz. i dobrze (:-P). Poszłam znowu do galerii handlowej. 

Tym razem sobie coś kupiłam, nie mogłam jednak się zdecydować. Kupiłam dwa plecaki.
Wiecie niedługo szkoła więc. Potem pochodziłam jeszcze po paru sklepach i kupiłam torbę z flagą Anglii (zobaczycie ją w następnych częściach). Wróciłam do domu ok. 18.00. Zobaczyłam wiadomości na moim telefonie. Mój "gang" napisał, że może jechać (wszyscy). Oglądałam telewizję i posłuchałam muzyki. Aż wróciła mama powiedziała, że
 wyjeżdżamy w wtorek ( za 2 dni). Ucieszyłam się bo jutro jest mój dzień mam vipowski bilet na pewien koncert. Tajemnica. Podałam niusa dalej i od razu weszłam na Skype. Pogadałam trochę  z Karolem. W końcu poszłam spać.
___________________________________________________________________

/Paro
Proszę o komentarze

piątek, 22 listopada 2013

I believe, I can fly. Bohaterowie.


Bohaterowie:

Patrycja Róża Gilbert:
Patrycja główny bohater powieści.
Mieszka w Londynie. Mówią na nią "Rose",
ponieważ trudno wymawia się jej imię. Ma 17 lat.
Gra na gitarze
(klasycznej i elektrycznej), perkusji i fortepianie.
Przyjaźni się z Martyną, Joanną, Niną i
Aleksandrą. Założyła zespół One Time.
Jej były Oskar. Najlepszy przyjaciel Konrad.
Lubi rysować, tańczyć i śpiewać. Kocha
zwierzęta. Najważniejsze dla niej jest rodzina.
Lubi jeździć na desce, rolkach i rowerze.
Jej idolem jest Justin Bieber i mniej znany zespół
One Direction. Faworytami są Niall H., Harry S. i Justin B.
Nie może się zdecydować, który bardziej jej się
podoba.

Martyna:
Martyna jest koleżanką Patrycji i Joanny.
Ma 17 lat. Mieszka w Londynie. Gra na perkusji.
Jest fanką 1D, jej faworytem jest Zayn M..
Także lubi Justina B. ze względu na Patrycję i Joannę.
Koleguje się z Oskarem i Konradem.
Jest w zespole One Time.

Joanna:
Agnieszka przyjaźni się z Patrycją i Martyną.
Ma 17 lat. Mieszka w Londynie.
Gra na gitarze (klasycznej i elektrycznej) i pianinie.
Lubi Justina Biebera i One Direction, jednak niezbyt
przepada za Lou. Z klasy (i chłopaków) najbardziej
lubi Konrada i Oskara.
Należy do One Time.

Aleksandra:
Szuka chłopaka podobnego do Oskara.
Ma 17 lat. Mieszka w Londynie. Gra na  i skrzypcach.
Będzie się przyjaźniła z dziewczynami u góry i z
Niną. Także lubi 1D i JB.
Jest jedną z One Time.

Nina:
Kocha/Lubi 1D jak reszta wymienionych i czasem sobie
podśpiewuje Justina Biebera. Faworyt Liam P.
Gra na gitarze elektrycznej.
Będzie się kumplowała z dziewczynami
(u góry). Ma 17 lat. Mieszka w Londynie.
Należy do zespołu One Time.




Małgorzata:
Małgorzata, nienawidzi Patrycji i jej kumpel.Zawsze z niej
papuguje lub robi na złość. 
Na początku mieszka w Polsce. Ma 17 lat.
Lansuje się ze swoją paczką Magdą, Martą, Anią i Kasią.
Lubi 1D i JB. Żeby wkurzyć Patrycje mówi, że lubi
Niall'a H. i Justina B.

Marta:

Koleżanka Małgorzaty.
Mieszka w  Polsce. Ma 17 lat.
Patrycja nazywa ją i jej kumpele lamuskami.
Też czasem słucha Justina B. i
1D. Jej faworytem jest Harry S. i trochę Niall H.,
ale wstydzi się powiedzieć Małgorzacie, boi się,
jak zareaguje.

Magda:
Ma 17 lat. Mieszka w Polsce.
Magda jest z ważniejszych ,,podwładnych''Małgorzaty i Marty.
 Zaczynają ją traktować do tych ,,ważniejszych''.
 Najbardziej 
podoba jej się Justin B., ale reszta też.

Ania, Kasia:
Bliźniaczki. Mieszkają w Polsce.
Są ,,podwładnymi" Marty i Gośki.
Mają 17 lat.


Niall Horan:


Zauroczył się w Patrycji. Nazywany "Blondas". Uważa
resztę One Direction za swoich  braci ,,adoptowanych''
Jest boy belieber'em (lubi Justina Biebera), a nawet
Jus jest jego kumplem. Ma 18 lat. Uważa Oskara, Konrada
i Harr'ego za przeszkodę do miłości.


Harry Styles:
Od pierwszego wejrzenia zakochuje się w Patrycji.
Tak zwany "Loczek".Należy do One Direction.
Ma 17 lat. Lubi Justina Biebera.
Lubi paczkę Patrycji.

Louis Tomlinson:
Podoba mu się Joanna. Należy
do pięciu przystojniaczków z 1D.
Czasami jest "trochę" chamski.
Ma 20 lat. Lubi Jus'a, i paczkę Patrycji.

Liam Payne:
Wpada mu w oko Nina. Jest
jednym z One Direction. Ma
18 lat. Lubi Justina i niema nic przeciwko
paczce Patrycji.

Zayn Malik:
Zayn'owi podoba się Martyna.
Należy do One Direction.
Ma 18 lat. Lubi Justina, i paczkę 
Patrycji.

Justin Bieber:
Jus mieszka w Londynie tymczasowo
u One Direction. Ma 18 lat.
Podoba mu się Patrycja. Pati nazywa go Cukierek.
Lubi wszystkich, oprócz paczki 
Marty i Małgosi.

Konrad:


Kolega Patrycji, Joanny i Martyny, i Oskara.
Ma słabość do Patrycji, ale myśli, że nie ma u
niej szans więc szuka swojej miłości.
Ma 17 lat. Mieszka w Londynie.
Nie me nic do 1D i JB. <-- za to Pati
go uwielbia. Jest strasznie zabawny.

Oskar:

Były Patrycji, byli ze sobą 3 lata.
Ma 17 lat. Mieszka w  Londynie.
Też ma słabość do Patrycji, nazywa ją 
,,Malina", a ona jego "Żelek".
Tęskni za Patrycją. Koleguje się z Maliną,
Konradem, Joanną, Martyną, Agnieszką,
Niną i Olą. Nie lubi Małgorzaty bo przez nią
skończył związek z Patrycją.

Kevin Salvatore:

Brat Hubert. Ma 18 lat. Mieszka w Londynie.
Nazywają go "Demon". Lubi Patrycje. Nienawidzi jak ktoś
mu dyktuje co ma robić. Ba swój gang "Braci".
Jak się wkurzy to najpierw coś robi potem myśli.
Zazwyczaj rozsądny i pomysłowy.

Hubert Salvatore:
Jest bratem Kevina. Nazywają go "Rozpruwacz".
Założył gang "Braci. Jest mądry, rozsądny i pomysłowy.
Ma 18 lat. Mieszka w Londynie. Lubi Patrycję.
Przynajmniej dziewczyny tego "rodzaju".


One Time:

W skład wchodzą: Martyna, Joanna, Patrycja,
Nina i Aleksandra. Zaczynają razem śpiewać
i ni z tond ni zowąd powstaje ich zespół.
Wszystkie śpiewają i grają na jakiś instrumentach.
Zazwyczaj szalone i zwariowane, ale czasem
wredne, złośliwe. Czasami jednak
lubią wypić, zapalić i zaszaleć.

One Direction:
Mieszkają w Londynie (w jednym domu wszyscy).
Mają od 17 do 20 lat. W te wakacje przeprowadził się
do nich Justin Bieber. Dzięki temu zyskali
trochę sławy. Śpiewają muzykę pop. Są przy

kasie. Uważają, że ich prawo nie dotyczy.
Czasem palą, piją i ćpają. Lubią się "rozerwać".
Bicie się z kimś sprawia im przyjemność.

Bracia Salvatore:
Dwóch 18'sto latków, którzy założyli ten gang.
Do ich zespołu należy ponad 45 osób (licząc bez nich).
Mają oni od 17 do 23 lat. Bracia Mieszkają w jednym
domu w Londynie. Zajmują się czarną robotą.
Mają zlecenie na 1D, ale nikomu nic nie mówią.


______________________________________________________________
/Paro

Będę dopisywała różne rzeczy, które pojawią się w tekście.


czwartek, 21 listopada 2013

Informacje.


No dobra a więc jesteśmy dwoma kumpelami które postanowiły założyć bloga dla otuchy będziemy pisały we dwie oczywiście pod innymi nazwami/ksywami i nazwami nazwami opowiadań. Będziemy nazywać się Jennifer/Jen i Patrycja / Paro. Jen będzie pisała o 1D i może czasem kogoś wklei i takie tam. Paro będzie pisała o 1D i Justinie Bieberze, czasem też coś wklei. :-) Mamy nadzieję że wam się spodoba nasz blog, nie długo coś napiszemy. ;-* prosimy o komentarze to ważne, żebyśmy wiedziały czy mamy ciągnąć ten blog czy zostawić w niepamięć. :-| A więc komentujcie piszcie na tt jakieś pomysły jak wam przyjdą jak by coś będziemy was informować, że nie będziemy pisać np. przez jakieś wycieczki. Będziemy się starać pisać to regularnie (raz na tydzień lub czasem więcej).
Do zobaczenia!
Pozdrawiamy!
  Jen i Paro xoxo